19949675589_f8a26da796_o

Pojęcie wschodu istniejące w zbiorowej kulturowej świadomości nie jest jednolite, ale wielowymiarowe. Zwykliśmy bowiem w obrębie naszego świata rozróżniać kilka wschodów, wśród których znajduje się Daleki Wschód, Bliski Wschód, bądź terytoria bardzo nieokreślonej i niejednolitej granicznie Europy Wschodniej, w której to granicach – zdaniem wielu mieszkańców Europy – sami się znajdujemy, pomimo iż, jednoznacznie i definitywnie odrzucamy taką ewentualność. Paradoksalnie bowiem, będący najbliżej nas Wschód, z którym przecież dzielimy naprawdę bogatą i długotrwałą tradycję, okazuje się wschodem najdalszym i obcym, od którego za wszelką cenę pragniemy się odciąć i wyraźnie odgrodzić. Daleki Wschód zwykle inspiruje nas oraz fascynuje swoją kulturą, Bliski Wschód pełen jest magii i piękna, ten najbliższy zaś najczęściej nas przeraża, bardzo rzadko stając się celem wizyt turystycznych. Jakie kulturowe konotacje można przypisać poradzieckiemu wschodowi, od którego zwykle tak silnie – jako społeczeństwo – staramy się za wszelką cenę odciąć?

Fakt istnienia wielości wschodów w naszej kulturze, a także wyraźnego oddzielenia i ścisłego geograficznego umiejscowienia kultur Dalekiego Wschodu oraz Bliskiego Wschodu, prowadzi  do nazywania terenów Europy Wschodniej oraz Azji Zachodniej po prostu „Wschodem”, co jednoznacznie podkreśla fakt, iż kraje azjatyckie i arabskie wschodem nie są, a jeżeli są, to z całą pewnością należą już do innej kategorii wschodu.  Czym tak naprawdę jest ów „Wschód”, zwykle utożsamiany z Rosją i krajami powstałymi po rozpadzie ZSRR i jakie konotacje posiada ten region w świadomości społecznej? W tym celu kluczowe będzie zastanowienie się jaką rolę odgrywał i odgrywa Wschód w polskiej kulturze.

Jan Kieniewicz uważa za niezaprzeczalny i oczywisty fakt, iż Polska ze względów kulturowych oraz historycznych może być zaliczana do „Wschodu”. Stwierdza bowiem, iż takie wydarzenia jak zawarcie unii z Litwą, oraz włączenie w obszar państwa polskiego Ukrainy oraz Podola, nadało Polsce wyraźne cechy kraju wschodniego. Kieniewicz podkreśla również ogromne wpływy i inspiracje orientem, który wyraźnie odcisnął swoje ślady na kulturze materialnej, ale również i niematerialnej narodu polskiego[1]. Możemy zauważyć więc, że zdaniem Kieniewicza, pomimo – co autor podkreśla – wyraźnej chęci odgrodzenia się od wschodu należy uznawać Polskę za państwo wschodnie. Zgoła odmienne stanowisko w kwestii wschodniości państwa polskiego przywołuje – aczkolwiek nie reprezentuje –Władysław A. Serczyk. Nakreśla on bowiem istniejące w tradycji przekonanie o Polsce jako barierze, która w sposób skuteczny miała oddzielać Wschód od Zachodu, broniąc obu systemów wartości przed oddziaływującymi wzajemnie na siebie wpływami oraz elementami. Należy przy tym wyraźnie zaznaczyć, iż opinia ta nie była podzielana tylko przez społeczeństwo polskie, albowiem w XIX wieku profesor Uniwersytetu Petersburskiego o nazwisku Siemiewski stwierdził, iż największą zasługą i sukcesem państwo polskiego było niedopuszczanie „niszczycielskich” wpływów Zachodu do Rosji[2].

Niezależnie od tego, czy uznajemy wschodniość Polski, czy z całych sił odżegnujemy się od tego stanowiska, musimy uznać za kluczowy fakt istnienia Polski jako pewnej granicy pomiędzy wpływami zachodnimi i wschodnimi. Nieprzypadkowo Rzeczpospolita wzięła na siebie ciężar bycia wschodnim strażnikiem Europy, co doprowadziło do wykreowania się pewnych etosów i wzorów zachowań w świadomości Polaków. Państwo polskie stanowiło bowiem teren graniczny nie tylko oddzielający cywilizację chrześcijańską od muzułmańskiej. Należy pamiętać, że, pomimo iż w średniowieczu na nasze obszary nie oddziaływał lingua franca, który utożsamiany był z kulturą i cywilizacją europejską, to jednak zostaliśmy włączeni w obszar chrześcijańskiej tradycji europejskiej, otrzymując chrzest ze strony Rzymu. W efekcie tego, po wielkiej schizmie, znajdowaliśmy się nie tylko po stronie cywilizacji zachodniej i wpływów papieskich, ale również wyznaczaliśmy granice oddzielając wpływy Kościoła Rzymskiego od Kościoła Wschodniego[3], wpisując się tym samym w tradycję zachodnią.

Musimy również pamiętać, że możemy podejść do roli obszaru granicznego, nie tylko jako do bariery, ale również jako do obszaru spotkania i dialogu. Tym samym, Rzeczpospolita pełniła rolę nie tylko bariery, ale również i pewnego łącznika i miejsca dialogu dwóch odrębnych kultur, które równie silnie oddziaływały na jej mieszkańców, tworząc w tym regionie unikalną kulturę, będącą swoistą kombinacją wartości i wpływów wschodu, oraz zachodu. To właśnie owa funkcja łącznika była zdaniem Jana Pawła II wielką siłą Polski oraz Europy Środkowej, która mogła czerpać z obu „płuc” chrześcijaństwa i wspólnego europejskiego dziedzictwa[4], które przed wspomnianą już wielką schizmą stanowiły jedną całość, o wspólnej, długiej tradycji.

W XVI i XVII wieku w świadomości polskiej, pojęcie wschodu nie posiadało negatywnych konotacji. Wręcz przeciwnie, Wschód kojarzył się Polakom z wielką i inspirującą kulturą oraz znajdował wyraźne miejsce w polskiej kulturze. Nie można przecież zapominać o wpływach orientalnych na kulturę polską, wyrażającej się już od XV wieku wyraźnymi zapożyczeniami z kultur wschodnich, które w efekcie doprowadziły w Rzeczpospolitej do prawdziwej mody na orient[5]. Orientalizm stał się bardzo ważnym elementem polskiej kultury oraz identyfikacji w ówczesnym świecie. Sama idea sarmatyzmu silnie odróżniała obywateli Rzeczypospolitej od mieszkańców Europy Zachodniej, zbliżając ich zdecydowanie do Wschodu. Swoich sarmackich przodków polska szlachta poszukiwała bowiem na dalekim Kaukazie, skąd  ich przodkowie mieli przyjść[6]. Jak zauważa jednak Jacek Woźniakowski, analizując traktat Macieja Miechowity Tractatus de duabus Sarmatiis z XVI wieku, zakładano istnienie dwóch Sarmacji. Europejskiej – znajdującej się na terenach polskich – oraz właśnie tej azjatyckiej[7]. Możemy zauważyć więc, że mimo wszystko, istniała tendencja i przekonanie o europejskiej orientacji i europejskim dziedzictwie wśród polskiej szlachty. Co istotne, dualizm ten funkcjonował również jako swego rodzaju dualizm systemów wartości, oddzielający Rzeczpospolitą od kulturowego wschodu. Europejskość była bowiem utożsamiana z takimi wartościami jak wolność, prawo i samorządność, które przeciwstawiane były wschodniemu despotyzmowi rosyjskich carów i tureckich sułtanów[8], których stawiano w opozycji do polskich królów i szlachty. Mieszkańcy Rzeczypospolitej umiejscawiali się więc w tradycji europejskiej, wzbogacając ją o elementy wschodnie, które razem tworzyły z nich indywidualną całość. Można zauważyć więc, że niechęć skierowana była raczej w stosunku do przedstawicieli innych religii, zasad i wartości, sprzecznych z zasadami „złotej wolności szlacheckiej”, sam Wschód nie był natomiast pojmowany negatywnie, ale raczej inspirująco.

Sytuacja ta zaczęła zmieniać się po zaborach, kiedy konotacje ze Wschodem zaczęły ograniczać się już głównie do Rosji i jej zaborczej polityki. Momentem krytycznym dla pojmowania „Wschodu” stał się triumf kapitalizmu w Europie. Wtedy to właśnie pojawiło się rozróżnienie na bogate i rozwinięte kapitalistyczne państwa zachodu, oraz bierne i wyzyskiwane kraje Wschodu, które już na stałe zapisało się w świadomości europejskiej, i tym samym również w polskiej[9]. Jak pisze Kieniewicz, Wschód wówczas zyskał nową definicję, którą badacz scharakteryzował jako:

Wschód to wszystkie społeczeństwa bierne i wyzyskiwane, podporządkowane i zacofane, traktowane w kategoriach egzotyki (…) Wschód to wszystko nie kapitalistyczne i nie „europejskie”, a Polska do tego schematu bardzo pasowała[10].

Jednocześnie nastąpiło wyraźne rozdzielenie Europy na Zachód i Wschód, które wzbudziło w mieszkańcach Polski wyraźną chęć silnego oddzielenia się od cywilizacji wschodu, kojarzonej potocznie z ekonomicznym zacofaniem. W przypadku Polski, niechęć do Wschodu zwiększyła się jeszcze wyraźniej po odzyskaniu niepodległości. Nowo powstałe państwo nie było traktowane na równi z krajami Europy Zachodniej, ale raczej traktowano je  jako niesamodzielną i niestabilną republikę znajdującą się już w Europie Wschodniej, co spowodowane było właśnie czynnikami gospodarczymi i utożsamianiem Zachodu z kapitalizmem i nowoczesną gospodarką. Jak pisze Jan Kieniewicz, Polska w dobie uzyskania niepodległości była uznawana przez państwa zachodnie za kraj wschodni. Podobne traktowanie dotyczyło również pozostałych państw Europy Środkowej. Nowo powstałe kraje za wszelką cenę starały się więc ukryć swoją „wschodniość”, zwalczając wschodnie elementy kultury i jak najsilniej dostosowując się do norm zachodniego kapitalizmu i jego wzorców kultury[11]. Wszystko to powodowało duże trudności i nagłe zmiany w tożsamości mieszkańców państwa polskiego, którzy wychowani na mocarstwowej wizji nagle czuli się jak gorsi i niechciani kuzyni swoich zachodnich sąsiadów.

Zakończenie II wojny światowej i żelazna kurtyna, jeszcze silniej odgrodziły Zachód od Wschodu Europy, jednoznacznie wykreślając Polskę z tej pierwszej grupy. Chęć powrotu do Europy Zachodniej spowodowała równocześnie jeszcze większą niechęć wobec przynależności do Wschodu, oraz jeszcze silniejszą potrzebę odgraniczenia się od tej strefy. Nieprzypadkowo, to właśnie dopiero w latach 80., kiedy można było odczuć nachodzące zmiany, zaczęto w ogóle mówić o czymś takim, jak Europa Środkowa. Wcześniej nie było potrzeby aby tworzyć pojęcie Europy Środkowej, albowiem przynależność do tradycji europejskiej była niepodważalna. Długi okres zwierzchności ZSRR nad tą częścią Europy spowodował jednak, iż zacofanie gospodarcze w stosunku do państw Europy Zachodniej było tak wielkie, że przy przywołanej już wcześniej kapitalistycznej i wciąż obowiązującej definicji Wschodu, niemożliwe było aby odzyskująca demokrację i zniszczona gospodarczo Polska mogła być znów postrzegana jako państwo zachodnie. Należało więc stworzyć poczucie i pojęcie Europy Środkowej, które mogłoby jednocześnie odgrodzić Polaków i pozostałych mieszkańców dotkniętych komunizmem państw europejskich od nacechowanego negatywnie Wschodu i ponownie zbliżyć ich do Europy[12].

Tak jak po okresie zaborów nastąpiło w polskiej świadomości utożsamianie wschodu głównie z zaborczą polityką carską, tak podobną zmianę możemy zauważyć po okresie drugiej wojny światowej. Wówczas bowiem wschód zaczął być utożsamiany z komunizmem, władzą ZSRR. Dodatkowo, wizerunek ten został nadbudowany na wartościach zacofania gospodarczego i kulturowego, jakie towarzyszyły Wschodowi w okresie II RP[13]. Nagromadzenie negatywnych konotacji, w połączeniu z wykształconą wyraźną opozycją pomiędzy Europą a Wschodem stworzyło z pojęcia Wschodu bardzo niejednolitą i niejasno określoną granicami zbiorowość, utożsamianą zwykle z dawnym terytorium ZSRR. Są to ziemie zacofane, dzikie i ponownie jak w czasach szlacheckich, stojące w opozycji do demokratycznych i nowoczesnych wartości. Doskonały obraz Wschodu, istniejący w zbiorowej świadomości daje Andrzej Stasiuk w swojej powieści Wschód, pisząc:

W dwa tysiące szóstym pierwszy raz pojechałem do Rosji, ponieważ chciałem zobaczyć kraj, w którego cieniu upłynęły mi dzieciństwo i młodość. Chciałem również zobaczyć duchową ojczyznę mojego pegeeru (…) Szary deszcz padał na szary beton. Podjechał lotniskowy autobus: oszklona kabina z siedzeniami na podwoziu ziła. W oddali stał ciemno-zielony las. Cement, stara blacha i wojskowa zieleń mokrych drzew w świetle świtu. Od pierwszych chwil tam, w Brack, poczułem, że dostałem to, czego oczekiwałem, choć nie podejrzewałem nawet, że to istnieje. Pas startowy lśnił jak martwa ryba. Potem, gdy wyszedłem przed szklany budynek terminalu, zobaczyłem, że nic wokół nie ma[14].

Słowa autora doskonale ukazują dominujący, potoczny obraz Wschodu istniejący w polskiej kulturze. Wschód to Rosja. Wschód to ziły, szarość, deszcz, gęste lasy i niezagospodarowane terytoria. Wschód to pustka. Tylko taki obraz mógł spełnić oczekiwania Stasiuka, który wybrał się do Rosji w celu potwierdzenia  obrazu Wschodu, jaki rysował się w jego świadomości. Pustka, ziły i szarość spełniły jego oczekiwania, ponieważ właśnie tego oczekiwał. Czy Stasiuk rzeczywiście ujrzał taki obraz, czy może raczej przedstawił nam potoczny obraz Wschodu, jaki każdy spodziewa się w Rosji zobaczyć?

 


[1] Por. J. Kieniewicz, Orientalność polska, w: Sąsiedzi i inni, red. A. Garlicki, Wydawnictwo Czytelnik, Warszawa 1978, s. 76-77.

[2] Por. W. A. Serczyk, Między Wschodem a Zachodem, w: Sąsiedzi i inni, red. A. Garlicki, Wydawnictwo Czytelnik, Warszawa 1978, s. 10.

[3] Por. A. Tyszka, Przestrzeń kulturowa „środka Europy”, w: Róża wiatrów Europy, red. A.Tyszka, Instytut Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 1999, s. 33.

[4] R. Zenderowski, Europa Środkowa jako „ucieczka przed Wschodem” czy „pomost” między Wschodem i Zachodem?, w: Europa Środkowa: wspólnota czy zbiorowość, red. R. Zenderowski, Wrocław 2004, Ossolineum, s. 43-46.

[5] Por. J. Kieniewicz, Orientalność polska…, s. 79.

[6] Por. A. Furier, Polacy w Gruzji, Wydawnictwo Trio, Warszawa 2009, s. 89-94.

[7] Por. J. Woźniakowski, Ani tu zachód, ani wschód…?, w: Europa i co z tego wynika, Res Publica, Warszawa 1990, s. 175.

[8] Por. Tamże.

[9] Por. J. Kieniewicz, Orientalność polska…, s. 89.

[10] Tamże.

[11] Por. J. Kieniewicz, Orientalność polska…, s. 91.

[12] Używam słowa Europa w kontekście Europy Zachodniej, aby wyrazić ogromny podział kulturowy wyznaczony przez żelazną kurtynę, który spowodował ogromne zmiany w kontekście wyznaczania granic europejskich. Granice to zostały bowiem utożsamione z granicami wytyczanymi właśnie przez żelazną kurtynę.

[13] Dowodem na to jest niezwykle popularne w latach 30. XX wieku studium Stanisława Cat-Mackiewicza Myśl w obcęgach, będące psychologiczną analizą społeczeństwa ZSRR. Opis kraju, w którym według relacji Cat-Mackiewicza tylko cudzoziemcy wyglądali elegancko, a cała społeczność radziecka prosiła napotkanych na ulicach polskich turystów o wyzwolenie spod bolszewickiej niewoli wydaje się doskonale obrazować polski stosunek do „wschodniej” gospodarki. Por. S. Cat-Mackiewicz, Myśl w obcęgach. Studia nad psychologią społeczeństwa Sowietów, Universitas, Kraków 2012, s. 23-24.

[14] Andrzej Stasiuk, Wschód, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2014, s. 20-21.

Bibliografia

Cat-Mackiewicz S., Myśl w obcęgach. Studia nad psychologią społeczeństwa Sowietów, Universitas, Kraków 2012.

Furier A., Polacy w Gruzji, Wydawnictwo Trio, Warszawa 2009.

Kieniewicz J., Orientalność polska, w: Sąsiedzi i inni, red. A. Garlicki, Wydawnictwo Czytelnik, Warszawa 1978.

Serczyk W. A., Między Wschodem a Zachodem, w: Sąsiedzi i inni, red. A. Garlicki, Wydawnictwo Czytelnik, Warszawa 1978.

Tyszka A., Przestrzeń kulturowa „środka Europy”, w: Róża wiatrów Europy, red. A.Tyszka, Instytut Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 1999.

Woźniakowski J., Ani tu zachód, ani wschód…?, w: Europa i co z tego wynika, Res Publica, Warszawa 1990.

Zenderowski R., Europa Środkowa jako „ucieczka przed Wschodem” czy „pomost” między Wschodem i Zachodem?, w: Europa Środkowa: wspólnota czy zbiorowość, red. R. Zenderowski, Wrocław 2004.

Źródło zdjęcia: link Creative Commons, Autorstwo: Mariusz Cieszewski

Kamil Kozakowski – Instytut Nauk o Kulturze i Studiów Interdyscyplinarnych, Zakład Teorii i Historii Kultury.