w_tumanie

Granica ma oddzielać elementy różniące się przypisanymi im znaczeniami. Opierając się na tej krótkiej definicji, w kulturze ludowej wyróżniano wiele form podziału. Były nimi granice przestrzenne, jak progi domów[1], płoty zagród lub miedze. Momenty graniczne dostrzegano także w rocznym cyklu słonecznym i następujących po sobie porach roku. Przykładem tego są m.in. obchody przywitania lata w wigilię dnia św. Jana[2]. Wreszcie cechę graniczności przypisywano obrzędom przejścia – taki charakter posiadały m.in. uroczystości weselne.

Z przekraczaniem granic łączono wiele rozmaitych wierzeń i wyobrażeń. To co znajdowało się po drugiej stronie budziło niepewność, a nawet strach. „Przekraczając granicę, wchodzimy na obszar całkowicie różny od tego, na któ­rym byliśmy przedtem. To co istnieje i co dzieje się po drugiej stronie granicy, istnieje i dzieje się i po tej stronie, ale inaczej i w sposób odwrotny. W polskich wierzeniach ludowych jajko kury, zniesione poza granicą wsi, staje się jałowe”[3] – pisał Stefan Czarnowski. Przekraczanie granicy wymagało odpowiednich zachowań. Wcześniej cytowany autor, omawiając podział przestrzeni w religii i magii, pisze, iż nie wolno bezkarnie przechodzić przez te strefy. „Chcę przez to powiedzieć, że nieuniknionym następstwem podziału jest wybór lub też wytyczenie granicy, którą uważa się za rzeczywiście istniejącą, w zasadzie nieprzekraczalną, w praktyce dającą się przekroczyć tylko po spełnieniu pewnych przepisanych warunków”[4]. Pogląd ten można odnieść także do granic czasowych takich, jak punkty graniczne w cyklu dobowym, kontakt z nimi również wymagał stosowania się do określonych norm.

Wiele wskazuje na to, iż nie tylko moment przekraczania granic był emocjonujący dla człowieka. Sam kontakt z tą specyficzną przestrzenią był czasem obcowania z kryjącym się tam sacrum. „Granica to przestrzeń odmiennej natury niż przylegające do niej tereny”[5]. Obszarów tych strzegły mieszkające tam demony, wykorzystujące swoje moce przeciwko tym, którzy naruszali owe strefy. Potwierdzenie tego spostrzeżenia odnajdujemy w wielu wierzeniach słowiańskich.

W kulturze ludowej, opartej na uprawie ziem, ważny obszar graniczny stanowiły miedze, czyli pasy niezaoranego terenu rozgraniczające pola. Sądzono, iż na grasują na nich rozmaite demony polne, które szkodzą ludziom pracującym bądź śpiącym w polu. Na miedzach zjawiały się także dusze pokutujących, zmarłych tragiczną śmiercią i martwo narodzonych dzieci, a na odmianę swojego losu czekali tam zaklęci i zaczarowani[6]. Intensywność pojawiania się demonów mogła wzrastać w konkretnych porach dnia tj. południe i północ.

Czas występowania słońca w zenicie – południe oraz moment podobnie oddalony od zorzy i świtu, czyli północ są punktami granicznymi w cyklu dobowym – rozdzielają pory dnia, tj. poranek czy wieczór, mające różne właściwości. W tradycyjnej wizji świata wymienione pory pełniły ważne funkcje. Kazimierz Moszyński w drugim tomie Kultury ludowej Słowian[7] zanotował, iż

 

niesamowitość południa, posiadająca tak wielkie znaczenie w wierzeniach wielu ludów, nie daje się żadną miarą wytłumaczyć samą tylko tradycją o szczególnie częstym przejawianiu się w tej właśnie godzinie złośliwych demonów-wichrów; w znacznej mierze mamy tu przed sobą niewątpliwie odpowiednik dla demonicznej godziny północnej, jako pory największego natężenia złowrogiej nocy, […] podobnie przypołudnie uważa się zwłaszcza latem z dawien dawna za godzinę demonów, duchów i bóstw[8].

 

Te specyficzne pory dnia na chwilę zatrzymują egzystencję w całej krainie żywych. Północ i południe stają się punktami granicznymi w którym dochodzi do kontaktów ze światem sacrum[9]. Moment graniczny otwiera drogę sprzyjającą mediacjom – przenikania mocy z Tamtego Świata do krainy żywych. „Znajdujące się w zenicie słońce i symetrycznie mu odpowiadający środek nocy (nadir) wyznaczają szczególną oś świata. Przekładalność kategorii przestrzennych i czasowych, charakterystycznych dla imago mundi kultur tradycyjnych, sprawia, że południe i północ stają się połączeniami »słupami środkowymi« spajającymi ten świat i zaświaty”[10].

Według wierzeń słowiańskich w chwili zetknięcia się kategorii czasu – południa z kategorią przestrzenną – miedzą, powstawała specyficzna czasoprzestrzeń o silnych właściwościach mediacyjnych. „Zobaczymy, że […] realizowanie się świętości układają się w fale, które osiągają maximum swego natężenia na krańcach – to znaczy na granicach oraz w miejscu świętym”[11]. Latem, gdy dzień przeważał nad nocą[12], a słońce znajdowało się w bezruchu krainę żywych nawiedzały demony: „w południe ciepłych dni na polach, polnych drogach i miedzach”[13] grasowała południca[14].

Zdaniem Leonarda Pełki przekonanie o istnieniu południc ma długą tradycję, która ulegała pewnym modyfikacjom. Najpowszechniej występujące wyobrażenie jest połączeniem różnych elementów m.in. pogańskich i chrześcijańskich.

 

Cykliczność pojawiania się południc na polu i okresowe ich przebywanie stanowi echo dawnego słowiańskiego kultu narodzin i obumierania życia w przyrodzie. Były to więc początkowo demony opiekuńcze wegetacji zbóż. Kolejnym etapem rozwoju danych wyobrażeń demonicznych było włączenie do nich pewnych wątków wierzeń atmosferycznych, jak przypisywanie działaniu południc falowania łanów zbóż, a niekiedy też sprowadzania wirów powietrznych. Ten wątek atmosferyczny wzmocniony został poglądami, iż południce stanowią uosobienie niebezpieczeństw, jakie grozić mogą człowiekowi od palących promieni słońca podczas przebywania na polu w letnie południe. I wreszcie – przypuszczalnie pod wpływem inspiracji chrześcijańskiej – istotę południcy sprowadzono do rzędu innych złych demonów[15].

 

Wiarę w istnienie południc odnotowało wielu obserwatorów i badaczy polskiej kultury ludowej. W XIX w., w czasach gdy wzrasta zainteresowanie życiem ludu, o południcy wspominał m.in. Oskar Kolberg. W monografii dotyczącej Wielkiego Księstwa Poznańskiego[16] cytuje fragmenty listu z 1822 r.:

 

Twierdzi pospólstwo, że wszelkiego rodzaju strachy i duchy pokazywać się zwykły o 12 godzinie (tak dziennej jak i nocnej), lecz szczególniej tak zwana Południca. Ona-to ma mieć tę własność, iż gdy kogo w polu o tym czasie napotka, bez najmniejszej odwłoki urywa mu głowę. Dlatego téź-to widziałem nieraz, jak kobiety, szczególnie ciężarne, mając pojedynczo nakaz zostać w polu przez południe, wymawiały się od tego nakazu jak najusilniej[17].

 

Podobne wyobrażenia zapisał Józef Lompa w 1849 r.: „W okolicy Koźla mówi lud, że tam południce (duchy w południe panujące) jak mgliste kłody szybko się toczące i dławiące panowały”[18]. Wzmianka o południcy pojawiła się także w pracy Czarnowskiego: „Granice są stale nawiedzane przez wszelkie duchy, najczęściej nieprzyjazne. Chłop polski i ukraiński boi się tam spotkać południcę, która dusi żniwiarzy, śpiących na granicy”[19].

Południca była żeńskim demonem polnym. Zdaniem Kazimierza Moszyńskiego

 

w zupełnie typowej postaci i pod swą charakterystyczną nazwą znana jest niemal wszystkim Słowianom zachodnim, tzn. Łużyczanom, Czechom, Słowakom i Polakom (tylko Kaszubi i Mazurzy nie mają o niej, jak sie zdaje, żadnego pojęcia). […] na Białorusi, wbrew pewnym wzmiankom, o ile wiem, również; pojawia się dopiero – rzecz szczególna! – na przeciwległych w stosunku do zachodu krańcach północnej Słowiańszczyzny, mianowicie u północnych Wielkorusów […], od których przeszła do Zyrian […]. Co więcej, wszystkie niemal cechy wielkoruskiej południcy powtarzają się u Słowian zachodnich[20].

 

Najczęściej wyobrażano ją sobie w postaci nagiej[21] dziewczyny z wieńcem kwiatów na głowie. Kwiatowe wianki przyozdabiały długie rozpuszczone włosy mary polnej[22]. W niektórych podaniach południca jawiła się, jako kobieta ubrana w białe szaty. Kolor kojarzący się z boskością, jest także atrybutem kobiecości. Ponadto synonimicznie wiąże się z jasnością dnia. Podobnie w białych strojach występowały inne żeńskie demony tj. boginki, mamony itp. Dorota Simonides omawiając wierzenia ludności śląskiej zauważyła, iż w tym regionie południce widywano „jako brzydkie, stare kobiety lub mgliste kłody”[23].
Zjawa polna odznaczała się zamiłowaniem do śpiewu: „W niektórych okolicach utrzymuje chłopstwo, że południce […] same nader pięknie śpiewają.”[24]. Niekiedy pojawiającym się demonom towarzyszyły psy[25].

Złośliwa istota, prześladowała tych, którzy w samo południe podczas żniw przebywali w polu[26]. Południe, jako czas mediacji krainy żywych i świata sacrum, ma znaczenie zbliżone do dni świątecznych. Swoistość tej niezwykłej pory dnia wymuszała na człowieku stosowanie się do pewnych norm:

 

świąteczny charakter południa narzuca konieczność respektowania tych samych zakazów, które wiążą się z wszelkimi świętami. Najważniejszy jest zakaz pracy […] jako, że praca oznacza przekształcanie obszaru nieludzkiego […] w ludzki porządek. […]. Nie wolno pracować, bo, jak formułowano to na innym poziome interpretacji, skutki pracy obrócą się wniwecz albo nawet przyniosą szkodę. […] Złamanie zakazu powoduje niebezpieczne zetknięcie się z nieczystą sferą śmierci i natychmiastową ingerencję demonów[27].

Według Kazimierza Moszyńskiego nieprzestrzegającym restrykcji, groziło, iż zostaną ukarani przez południcę. Agresja demona wymierzona była, więc przeciwko tym, którzy naruszali tabu świętej pory dnia. Za złamanie zakazu południca powodowała „silne bóle głowy, nieznośny, piekący ból w szyi, stężenie mięśni, łamanie w kościach, o ile występuje u ludzi, którzy w letnie południe pracowali lub spali na otwartym polu, są świadectwem pastwienia się południc”[28]. Mediację powstrzymać[29] można było jedynie zejściem z pola w południe, oraz zaniechaniem w chwili mitycznego przejścia wszelkich czynności będących operatorem zmiany [30].

Przestrzeń granicy musiała od dawna fascynować człowieka i oddziaływać na jego wyobraźnię. W kulturze dawnych Słowian granicom przypisywano wiele znaczeń. Nie tylko rozdzielały odmienne od siebie elementy, ale posiadały także wyjątkową specyfikę. Popularne było przekonanie, iż na granicach dochodzi do kontaktów z zaświatami. Doświadczanie owej przestrzeni granicznej, napawało ludzi grozą.

Przedstawione w tekście wierzenia demonologiczne dotyczące południc reprezentują powyższy pogląd. Są przykładem tego, iż granacie był siedliskiem sacrum, właściwego tylko dla tej przestrzeni i bez niej nie istniejącego. Treść wyobrażeń dotyczących istnienia południc wskazuje także na to, iż granice mogły na siebie nachodzić, a to z kolei wzmagało aktywność sił z Tamtego Świata i potęgowało mediacje. Południca czaiła się na ludzi w wyjątkowej czasoprzestrzeni mediacyjnej – momencie zetknięcia się granicy czasowej –(południa) z granicą przestrzenną (miedzą). Wiele wierzeń słowiańskich dowodzi więc tego, iż do właściwości granicznych południa i miedzy, jako form podziału, dochodzi charakter sakralny. Obcowanie z tymi specyficznymi przestrzeniami wymagało od człowieka respektowania odpowiednich norm. Tym, którzy się do nich nie stosowali groziło spotkanie z grasującą po miedzach w letnie południa żeńską istotą demoniczną – południcą.

 


[1] W kulturze ludowej próg, pełnił nie tylko funkcję konstrukcyjną, stanowiącą granicę przestrzeni mieszkalnej i otoczenia zagrody, miał także znaczenie magiczno-obrzędowe. M. Pokropek, Wnętrze, w: Sztuka ludowa w Polsce, red. E. Fryś-Pietraszkowa, A Kuczyńska-Iracka, M. Pokropek, Wyd. Arkady, Warszawa 1988, s. 44.

[2] Por. B. Ogrodowska, Polskie obrzędy i zwyczaje doroczne, Sport i Turystyka MUZA SA, Warszawa 2009, s. 204.

[3] S. Czarnowski, Podział przestrzeni i jej ograniczenie w religii i magii, Skład Główny „Nasza Księgarnia” Spółka AKC. Związku Nauczycielstwa Polskiego, Warszawa 1939, s. 5.

[4] Tamże, s. 4.

[5] Tamże, s. 11.

[6] Por. P. Kowalski, Leksykon – znaki świata. Omen, przesąd, znaczenie, PWN, Wrocław 1998, hasło: Granica, s. 153.

[7] K. Moszyński, Kultura ludowa Słowian, t. 2 Kultura duchowa, cz. 1, Książka i Wiedza, Warszawa 1967.

[8] Tamże, s. 689.

[9] Por. P. Kowalski, Leksykon…, hasło: Granica, s. 149.

[10] Tamże, s. ?

[11]S. Czarnowski, Podział…, s. 9

[12] Piotr Kowalski zaznacza, iż „przeżycia takie będą się zwiększać wraz z nasileniem cech konkretnego fragmentu czasu i przestrzeni. […] Najniebezpieczniejsze, z powodu obecności mocy zaświatowych, są więc »śródletnie« południa i »śródzimowe« północe”. Ten okres staje się czasem wzmożonych mediacji. Wierzono, że wówczas ludzie są najbardziej narażeni na oddziaływanie demonów. W „śródleśnie” południa żniwiarzom i kosiarzom najbardziej groziły kontakty z południcami. Por. P. Kowalski, Leksykon…, hasło: Południe/północ, s. 461.

[13] B. i A. Podgórscy, Wielka księga demonów polskich. Leksykon i antologia demonologii ludowej, Kos, Katowice 2005, hasło: południca, s. 362.

[14] Południca w niektórych wierzeniach słowiańskich występuje także m.in. jako przypołudnicja, viła. Por. K. Moszyński, Kultura…, s. 689, Podgórscy B. i A., Wielka…, hasło: południca, s. 362.

[15] L. Pełka, Polska demonologia ludowa, Iskry, Warszawa 1987 s. 100.

[16] O. Kolberg, W. Ks. Poznańskie, cz. 7, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Kraków 1962.

[17] Tamże, s. 37.

[18] Bajki i podania, zebrał J. Lompa, red. naukowa i słowo wstępne J. Krzyżanowski, wstęp i komentarze H. Kapełuś, teksty i nota edytorska J. Pospiech, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław-Warszawa-Kraków 1965, s. 183.

[19] S. Czarnowski, Podział…,  12.

[20] K. Moszyński, Kultura…, s. 690–691.

[21] Nudyczność jest charakterystyczna dla wielu istot demonicznych np. demonów wodnych tj. rusałki. Nagość demona sytuuje go w opozycji do odzianego człowieka. Nudyzm cechuje sacrum, świat odmienny od rzeczywistości śmiertelników. Ubiór wprowadza podstawowe różnice miedzy tym, co przetworzone, zaliczane do sfery Kultury, a tym, co pozostaje w obrębie Natury. Nagość wiąże się także z mediacją. Nagie są dzieci jak się rodzą, nadzy byli również mieszkańcy Raju. Por. P. Kowalski, Leksykon…, hasło: Nagość, s. 336–337.

[22] Piotr Kowalski pisze, iż wybiec z kwiatów podkreślał płeć demona (wieńce nosiły panny). Znaczenia tego elementu można również upatrywać w jego kolistym kształcie. Reprezentuje on wieczność. „Kolisty wianek przedstawiający pełnie i niezróżnicowanie Tamtego Świata jest atrybutem istot, które jako swoiste hybrydy, wyłamują się spod taksonomicznych zasad rządzących krainą żywych. […] Wierzono, że właśnie w wieńcach tkwi niezwykła moc demonicznych postaci. Zerwanie ich z głowy miało spowodować, iż demony traciły swoje siły, energii zaś pozostawało im nie więcej niż zwykłym ludziom”. Por. P. Kowalski, Leksykon…, hasło: Wieniec, s. 590; Istotne znaczenie przypisywano także włosom demonów. Długie i nieuczesane włosy kojarzyły się z dzikością i Naturą. Fryzura ułożona oznaczała zaś uporządkowany świat Kultury. Włosy nieułożone wskazują, iż istota ulokowana jest poza ludzka ekumeną. Zawiera cechy odmiennej rzeczywistości zaświatowej. Przykładem są włosy czarownic – sądzono, iż w długich i poplątanych kołtunach gnieździł się diabeł. Por. P. Kowalski, Leksykon…, hasło: Włosy, s. 602–609.

[23] D. Simonides, Śląski…, s. 88.

[24] K. Moszyński, Kultura…, s. 638.

[25] Psom przypisywano specjalne funkcje mediacyjne. W wierzeniach wielu ludów psy znajdowały się na granicy świata sacrum i krainy ludzi. Mimo, iż należały do drugiej grupy, posiadały zdolności kontaktowania się z Tamtym Światem. Pies w wierzeniach różnych ludów m.in. prowadzał dusze do krainy umarłych. Południca, jako niebezpieczny demon, zadawała niekiedy ludziom śmierć, stąd obecność psa u jej boku mogła sygnalizować owe niebezpieczeństwo. Por. P. Kowalski, Leksykon…, hasło: Pies, s. 446–448, K. Moszyński, Kultura…, s. 623.

[26] Por. J. Strzelczyk, Mity, podania i wierzenia dawnych Słowian, Rebis, Poznań 1998, s. 168–169.

[27] P. Kowalski, Leksykon…, hasło: Południe/północ, s. 461–462.

[28] K. Moszyński, Kultura…, s. 191.

[29] Kazimierz Moszyński pisze, iż w wierzeniach Słowian południce, jak wiele innych demonów, można było odstraszyć hałasem: „trzykrotny trzask bicza wystarcza w niektórych stronach Słowiańszczyzny zachodniej do odpędzenia południcy”. Strzelanie z batów w trakcie orszaku weselnego, oraz okrzyki należały do praktyk odstraszających demony. Por. K. Moszyński, Kultura…, s. 272.

[30] Por. K. Moszyński , Kultura…, s. 689–693.

Bibliografia

Bajki i podania, zebrał J. Lompa, red. naukowa i słowo wstępne J. Krzyżanowski, wstęp i komentarze H. Kapełuś, teksty i nota edytorska J. Pospiech, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław-Warszawa-Kraków 1965.
Czarnowski S., Podział przestrzeni i jej ograniczenie w religii i magii, Skład Główny „Nasza Księgarnia” Spółka AKC. Związku Nauczycielstwa Polskiego, Warszawa 1939.
Kolberg O. W., Ks. Poznańskie, cz. 7, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Kraków 1962.
Kowalski P., Leksykon – znaki świata. Omen, przesąd, znaczenie, PWN, Wrocław 1998.
Moszyński K., Kultura ludowa Słowian, t. 2 Kultura duchowa, cz. 1,Książka i Wiedza, Warszawa 1967.
Ogrodowska B., Polskie obrzędy i zwyczaje doroczne, Sport i Turystyka MUZA SA, Warszawa 2009.
Pełka L., Polska demonologia ludowa, Iskry, Warszawa 1987.
Podgórscy B. i A., Wielka księga demonów polskich. Leksykon i antologia demonologii ludowej, Kos, Katowice 2005.
Pokropek M., Wnętrze, w: Sztuka ludowa w Polsce, red. E. Fryś-Pietraszkowa, A Kuczyńska-Iracka, M. Pokropek, Wyd. Arkady, Warszawa 1988, s. 44–72.
Simonides D., Śląski horror. O diabłach, skarbnikach, utopcach i innych strachach, Śląski Instytut Naukowy, Katowice 1984.
Strzelczyk J., Mity, podania i wierzenia dawnych Słowian, Rebis, Poznań 1998.

Źródło grafiki: link (Creative Commons)

 

Małgorzata Laburda – Uniwersytet Śląski w Katowicach, Instytut Nauk o Kulturze i Studiów Interdyscyplinarnych, Zakład Teorii i Historii Kultury.