11W mojej kolekcji chwil zaskoczenia z tegorocznej podróży do Barcelony znalazły się zaskoczenia mniejsze i większe, pełne powagi i pełne rozbawienia, wymagające komentarza oraz takie, których nie trzeba w żaden sposób tłumaczyć.

Na szczęście, mimo bezwolności, która zazwyczaj towarzyszy stanowi zaskoczenia, w wielu takich chwilach pamiętałam o tym, by zaskakującemu obiektowi/miejscu/sytuacji zrobić zdjęcie. I choć w większości nie były to jakieś absolutnie niepowtarzalne momenty czy sceny, tylko raczej statyczne obiekty żyjące sobie własnym, powolnym życiem nieruchomych przedmiotów, to i tak cieszę się, że udało mi się wykonać te fotografie. Bo nawet jeśli bohaterem zdjęcia jest rysunkowa postać z naklejonego na odrapane drzwi plakatu, która przecież i tak nigdzie by mi nie uciekła lub nie zmieniła wyjątkowej pozy, w której się akurat znajduje, to rezygnacja z wykonania zdjęcia w momencie naszego pierwszego „spotkania” mogła okazać się bezpowrotnie straconą szansą… Dlaczego? Bo Barri Gòtic jest miejscem, w którym czasoprzestrzeń zakrzywia się (szczególnie w nocy) i człowiek nigdy nie może być pewien, że będzie potrafił ponownie trafić do miejsca, które mijał tego lub poprzedniego dnia. Jeśli więc napotykając coś interesującego w wąskich, ciemnych uliczkach postanowiłabym wrócić tam ponownie później, celem wykonania zdjęcia w bardziej sprzyjającej sytuacji, bez pośpiechu lub przy lepszym świetle, mogłabym już nigdy tam nie trafić.

 

1

 

2

 

3

 

4

 

Przechadzając się po raz pierwszy (podczas zeszłorocznego Pleneru Kulturoznawczego) uliczkami dzielnicy gotyckiej byłam pozytywnie zdziwiona faktem, iż kamienne ściany budynków nie noszą śladów graffiti, szczególnie takiego, któremu nie sposób przypisać żadnej wartości artystycznej (w Polsce bowiem nawet historyczne budynki nie ustrzegą się przed tagami wykonanymi sprayem). Jak łatwo zauważyć, graffiti jest jednak obecne na ulicach Barcelony, lecz nie na ścianach, tylko na drzwiach, bramach, roletach antywłamaniowych, a nawet metalowych skrzynkach z elektryką (hmm, ciekawe czy powodem tego jest szacunek dla zabytkowej architektury czy strach przed wysokimi mandatami?). Można tam też znaleźć wyjątkowe grafiki przygotowywane na papierze (nie wiem, czy mogę to nazwać plakatem) i naklejane na podobne powierzchnie. W Barcelonie organizowane są już nawet wycieczki trasami wyznaczanymi przez najlepsze prace. Nic w tym dziwnego, skoro na niektóre z nich trafia się zazwyczaj przypadkiem i to w takich ulicznych zakamarkach, które zupełnie nie przyciągają uwagi turystów. Podobnie sprawa wygląda w przypadku ozdobnych ceramicznych płytek czy kafelków, które ozdabiają ściany czasem w najmniej spodziewanych miejscach.

 

 

5

 

6

 

7

 

Ogromna powierzchnia i monumentalny projekt architektoniczny, ruch kołowy i linia autobusowa na terenie cmentarza, przystanek „przyklejony” do bocznej ściany kolumbarium, oryginalne kolekcje przedmiotów wkładanych za szybę grobowców, motyw herbu klubu piłkarskiego FC Barcelona na wielu grobach… Nekropolia Montjuïc to bez wątpienia zadziwiające miejsce.

 

 

8

 

9

 

10

 

11

 

12

 

Parc de la Ciutadella. Pierwsze zaskoczenie – na terenie parku wolno deptać trawniki, a nawet wieszać na drzewach własne hamaki, ale – drugie zaskoczenie – nie wolno wypuszczać ptaków z klatek (zakaz doczekał się nawet własnego znaku). Trzecie (optyczne) zaskoczenie – świat widziany przez bańkę mydlaną nie traci swej ostrości.

 

Ewa Walewska – Uniwersytet Śląski w Katowicach, Instytut Nauk o Kulturze i Studiów Interdyscyplinarnych, Zakład Komunikacji Kulturowej.