Barcelona…Zwiedzając przepiękną i majestatyczną Barcelonę, niejeden raz ujrzymy wizerunek osła – najczęściej umieszczony na żółto-czerwonych barwach flagi Katalonii. Osioł pojawia się na lokalnych pamiątkach, wywieszanych na balkonach katalońskich flagach, noszonych przez mieszkańców koszulkach, opakowaniach regionalnych produktów spożywczych i w wielu innych istotnych miejscach…

Na samym początku można by zadać dziwnie brzmiące pytanie: co wspólnego ma Barcelona z osłami? Szukając na nie odpowiedzi, zastanówmy się najpierw, co oznacza nazwanie kogoś osłem i dlaczego, kiedy usłyszymy ten epitet skierowany w naszą stronę, odbieramy to jako zniewagę? To proste: osłem w polskiej kulturze nazywa się osobę upartą, głupią i naiwną. Takie negatywne cechy można by oczywiście wymieniać dalej, ale żeby nie być gołosłownym, chciałbym sięgnąć tutaj do Słownika symboli Władysława Kopalińskiego, który podejmuje wątek stwierdzając, że osioł jest symbolem

zdrady małżeńskiej, zazdrości, niestałości, sentymentalizmu, lubieżności, nierządu; żarłoczności, gruboskórności, nieczułości na piękno; pychy, zarozumiałości, egoizmu; uporu, niewiedzy, niepewności, naiwności, głupoty, gadulstwa, braku godności, zamaskowanej obłudy; nienawiści, niegodziwości; dzikości[1].

Zastanawiając się nad pozycją osła w naszej kulturze, autor słownika dochodzi do wniosku, że swój negatywny obraz wraz ze wszystkimi konotacjami zawdzięcza on w głównej mierze bajkopisarzom, którzy przedstawiali w bajkach osła jako bohatera głupiego i naiwnego, o komicznym wyglądzie (długie uszy) i powolnym, upartym kroku[2]. Ponadto,

do tego dodano — wbrew oczywistości — próżniactwo, obżarstwo i bezdenną głupotę, a wszystko po to, aby drwić ze zwierzęcia i dręczyć je, i bić z czystym sumieniem. Osioł stał się symbolem głupiego człowieka[3].

Zwiedzając przepiękną i majestatyczną Barcelonę, niejeden raz ujrzymy wizerunek osła – najczęściej umieszczony na żółto-czerwonych barwach flagi Katalonii. Osioł pojawia się na lokalnych pamiątkach, wywieszanych na balkonach katalońskich flagach, noszonych przez mieszkańców koszulkach, opakowaniach regionalnych produktów spożywczych i w wielu innych istotnych miejscach. Dlaczego? Tak, jak byk jest symbolem Hiszpanii, tak osioł symbolizuje Katalonię i wszystkich ludzi czujących się Katalończykami. Jak ma się byk, kojarzący nam się z siłą, żywiołowością, wigorem i agresją do niepozornego osła, o którego konotacjach znaczeniowych napisaliśmy wcześniej?

Zastanawiając się nad tą kwestią, powiązaną z tożsamością Katalończyków, musimy uświadomić sobie, że należy wyjść poza nasze kulturowe spojrzenia na osła. Warto zadać sobie pytanie: jaki mógł być pożytek z tego zwierzęcia w dawnej i współczesnej Polsce? Prawda jest taka, że nijaki. Osioł nie nadawał się na wierzchowca dla kawalerzystów, w rolnictwie lepiej sprawdzały się byki i woły, a podróż na powolnym i upartym osiołku trwałaby zdecydowanie dłużej, niż na szybszym i żwawszym koniu. Zgoła odmiennie sytuacja wyglądała jednak na terytorium Hiszpanii, którego charakterystykę dobrze opisuje jeden z francuskich podróżników, odwiedzających Półwysep Iberyjski:

Góry przecinają kraj we wszystkich kierunkach, nie są ani uprawne, ani nie ujrzysz w nich wsi, jak we Francji; są to wysokie, nagie i poszarpane skały, które zwą tu sierras albo penas; jeżeli są mniej wzniosłe i porośnięte niskim lasem, nazywają się po prostu górami i pasa się tam bydło […]. Znaczna część Aragonii jest jeszcze bardziej jałowa, nie ma tam drzew ani traw poza tymiankiem i tym podobnymi roślinami, którymi żywią się owce; sprowadza się ich corocznie z Francji, jak mi powiadano ponad dwa tysiące[4].

Jak więc podróżowali mieszkańcy tego kraju, kiedy już musieli gdzieś się przemieścić?

Hiszpanie dokądkolwiek chcą się udać, wcale się do tego nie kwapią, gdyż najchętniej i najpowszechniej używają mułów. Ludzie wyższej kondycji, gdy chcą mieć wygodę, najmują lektykę niesioną przez parę mułów; ale ten sposób podróżowania jest nie tylko wielce powolny, ale i kosztowny. Najczęściej więc odbywają tu drogę na grzbiecie muła[5].

Mieszkańcy górzystej, otoczonej Pirenejami Hiszpanii ze względów geograficznych nie mogli więc i nadal nie mogą stosować gospodarki opartej na takich samych zwierzętach, jak ma to miejsce w przypadku naszego kraju. Środowisko naturalne musiało mieć wpływ na kulturowe postrzeganie zwierząt przez Hiszpanów i wytworzyć w ich świadomości narodowej zupełnie inny obraz osła – zwierzęcia tak pożytecznego na Półwyspie Iberyjskim. Ten sposób postrzegania osła możemy również odnaleźć w słowniku Władysława Kopalińskiego, który wymieniając wszystkie związane z symbolem osła konotacje, wymienia również pozytywne i wartościowane dodatnio cechy: „Osioł jest symbolem trzeźwości, zdrowego rozsądku, obrony, cierpliwości, pokory, niewolnictwa, umiarkowania, czujności, sprytu, pracowitości, uczciwości”[6].

Co ważne i istotne w moich rozważaniach, Kopaliński dodaje również, że:

Osioł zaczyna wyobrażać istotę uciskaną, gnębioną, wzgardzoną, także po śmierci. „Jak osioł leśny jest łupem lwa na pustyni, tak pastwą bogaczy są ubodzy”[7].

W życiu Hiszpanów właśnie taką pozytywną rolę odgrywał osioł. Było to zwierzę powolne, ale pracowite, a jego przysłowiowa upartość nie objawiała się w bezmyślności, ale raczej w upartym dążeniu do celu, pomimo wszelkich trudności. W górzystym obszarze Hiszpanii koń, choć szybki, nie dawał sobie rady na trudnym terytorium, muł natomiast potrafił pokonać każdą przeszkodę, nawet jeśli nie śpieszył się przy tym zbytnio. Muły odgrywały szczególnie istotną rolę właśnie w Katalonii, gdzie osły gwarantowały swoim posiadaczom społeczny prestiż, a także stały się podstawowym zwierzęciem używanym w gospodarce rolnej oraz transporcie[8]. Właśnie taki obraz tego zwierzęcia powinniśmy wziąć pod uwagę, analizując model katalońskiego wzoru zachowania i tożsamości narodowej.

Hiszpania od zawsze była krajem bardzo zróżnicowanym kulturowo, przez długi czas tworząc raczej oparty na unii sojusz królestw, niż jednolite, scentralizowane państwo. Tak naprawdę dopiero w XVI w. możemy mówić o powstaniu Królestwa Hiszpanii, za sprawą zjednoczenia królestw przez Izabelę i Ferdynanda, zwanych również Królami Katolickimi. Antonio Domínguez Ortiz pisał, że przed dokonanym przez Ferdynanda i Izabelę zjednoczeniem wszystkich królestw iberyjskich (z wyjątkiem Portugalii), nie można było mówić jeszcze o suwerennym państwowym bycie politycznym, ale jedynie o „bogatym dziedzictwie historycznym (niewygasła pamięć o rzymskiej Hispanii)”[9], rozmieszczonym na pewnym obszarze i zrzeszającym ludzi posługujących się podobnym językiem peninsularnym (wyjątek stanowił język baskijski). Jednak nawet później, pomimo dominującej roli Kastylii i teoretycznie absolutnej władzy monarchy, wchodzące w skład królestwa hiszpańskiego regiony posiadały silną pozycję polityczną oraz ogromny wpływ na decyzje króla. Władca nie mógł np. powoływać do służby wojskowej mieszkańców Katalonii, Walencji, Aragonii i Nawarry bez otrzymania pozwolenia od lokalnych władz tych regionów[10].

Sytuacja dla zawsze podkreślającej swoją niezależność i autonomię Katalonii zmieniła się na początku XVIII w., kiedy po wygaśnięciu hiszpańskiej linii Habsburgów rozpoczęła się walka o sukcesję. Karol II nie był w stanie zapewnić hiszpańskiej linii Habsburgów potomka, który mógłby przejąć po nim koronę. Co więcej, hiszpańskie państwo charakteryzowało się słabą władzą, upadającą gospodarką oraz archaicznym systemem administracyjnym i politycznym. Dlatego jeszcze za życia monarchy Hiszpania stała się przedmiotem planów rozbiorowych snutych przez swoich sąsiadów, w których prym wiodła oczywiście Francja Ludwika XIV. Dodatkowo Hiszpania, w ramach koalicji antyfrancuskiej, w 1688 r. wciągnięta została w kolejną wojnę, czego efektem była utrata Barcelony, Girony i Rosas. Jednakże po podpisaniu pokoju w 1697 r. francuski król wspaniałomyślnie zgodził się oddać Hiszpanom podbite prowincje, dodatkowo dorzucając do nich zdobyty wcześniej Luksemburg. Hojność Ludwika XIV nie była oczywiście bezinteresowna, albowiem liczył on na umocnienie w Hiszpanii stronnictwa profrancuskiego i przejęcie przez swój ród korony po wygasającym Domu Habsburgów. Karol II w swoim testamencie zapisał koronę księciu Józefowi Ferdynandowi, synowi elektora bawarskiego i prawnukowi Filipa IV. Przedwczesna śmierć Józefa Ferdynanda spowodowała jednak kolejne dyskusje na temat wyboru dziedzica. Anglicy zaproponowali podział Hiszpanii, co było oczywiście najgorszym wyjściem dla samego państwa hiszpańskiego. Karol II chciał uniknąć tego scenariusza i w 1700 r., na kilka dni przed swoją śmiercią, spisał nowy testament, w którym oddawał koronę Philippowi d’Anjou, wnukowi Ludwika XIV. Król Francji od razu dał do zrozumienia swojemu wnukowi, że jako Filip V ma w pierwszej kolejności pamiętać o interesach nie Hiszpanii, ale swojej ojczyzny. Filip V przybył do Madrytu w lutym 1701 r., gdzie powitały go wiwatujące na jego cześć tłumy.

Nowy monarcha swoim wyglądem i usposobieniem sprawiał miłe wrażanie i zyskiwał sympatię, ale nie nadawał się do samodzielnego rządzenia, na które nie miał również wcale ochoty – łatwo ulegał wpływom bardziej energicznych postaci ze swojego otoczenia. W Hiszpanii czuł się źle, tęsknił za Francją i w praktyce nie rządził, ale jedynie wykonywał płynące z Wersalu rozkazy swojego ojca. Cesarz austriacki nie uznał wyboru Filipa V i powołał przeciwko Francji silną koalicję, w skład której weszły jeszcze: Portugalia, Anglia i Holandia. Te dwa ostatnie kraje bały się zbyt wielkiej władzy króla Francji i 7 września 1701 r. podpisały w Hadze tzw. „Wielki sojusz”. W 1702 r. angielska i holenderska flota złupiła hiszpańskie wybrzeże oraz zatopiła pod Vigo wracające z Indii hiszpańskie galeony. W 1704 r. angielsko-holenderskiej eskadrze udało się zdobyć Gibraltar. W samej Hiszpanii również panowały wrogie nastroje wobec francuskiego króla, które szczególnie wyraźnie można było odczuć w Katalonii. Mimo ustępstw króla na rzecz Katalończyków, w 1705 r. w Katalonii wybuchło kolejne powstanie przeciwko monarsze[11].

Katalończycy opowiedzieli się po stronie austriackiego księcia, który wkroczył do Barcelony i proklamował się królem Katalonii oraz zawarli sojusz z Anglią[12]. Austriacki książę Karol ruszył na Madryt, a zmęczone i wyczerpane walkami wojska francuskie nie potrafiły stawić oporu armii aliantów. Sukcesy strony antyfrancuskiej zachęciły Aragończyków i Walencjan do pójścia w ślady Katalończyków i dołączenia się do powstania przeciwko Filipowi V. Wreszcie austriacki książę wkroczył do Madrytu i zmusił wnuka Ludwika XIV do wycofania się do Burgos. Burbonowie wydawali się przegranymi, kiedy nagle nastąpił korzystny dla nich zwrot sytuacji. Z Francji przybyły świeże i doświadczone wojska francuskie, a do walki włączyło się również hiszpańskie społeczeństwo wrogie Habsburgowi, który pustoszył Hiszpanię i dodatkowo sprzymierzył się z protestantami. Królewskiej armii udało się pokonać w 1707 r. pod Almansą swoich przeciwników i rozpocząć odbijanie straconych terytoriów. Pod koniec tego samego roku Filipowi V opierała się już tylko Katalonia[13]. W 1708 i 1709 r. Hiszpanię i Francję nawiedziły jednak straszliwe klęski klimatyczne, które spowodowały duże zniszczenia w obu państwach. Ludwik XIV był już gotów oddać koronę Habsburgom, aby zakończyć konflikt, jednak Filip V nie zamierzał oddawać tronu. W 1711 r. zmarł jednak cesarz Józef I Habsburg, którego dziedzicem miał zostać władający Katalonią książę Karol. Zdobycie przez niego również korony hiszpańskiej uczyniłoby Dom Habsburski zbyt mocnym, dlatego Anglicy i Holendrzy wycofali się z wojny. W kwietniu 1713 r. zdecydowano podpisać pokój w Utrechcie, w efekcie czego królem hiszpańskim pozostał Filip V[14].

Upadek Barcelony zakończył się tragicznie dla niezależności Katalonii. Nowy król, chcąc ukarać Katalończyków za opór i stanie po „niewłaściwej” stronie konfliktu oraz pragnąc scentralizować państwo, zlikwidował całkowicie katalońską autonomię. Zabrał regionowi wszystkie swobody, narzucił cenzurę, nowe prawo i całkowicie zabronił używania języka katalońskiego, którym posługiwało się na co dzień zdecydowanie więcej mieszkańców Katalonii, niż językiem kastylijskim, zwanym potocznie hiszpańskim[15].

Oczywiście historia katalońskiej autonomii jest znacznie dłuższa, niż przywołane tutaj fragmenty z dziejów Hiszpanii. Celem historycznej strony mojego artykułu jest jednak tylko wskazanie na pewne mechanizmy myślenia o swojej odrębności, które istnieją wśród Katalończyków od dawna. Ludność Katalonii ze względu na swoje poczucie odrębności była często prześladowana i marginalizowana przez dążących do absolutnej władzy i kontroli władców, takich jak np. przywołany wcześniej Karol V, czy później generał Franco, którego reżim odcisnął krwawe piętno na Katalończykach. Pomimo tych wszystkich trudności, katalońskie dziedzictwo przetrwało i trwa nadal. Dlaczego? Ponieważ Katalończyk jest właśnie jak ów hiszpański osioł – powoli, ale wytrwale, uparcie i nie zważywszy na przeszkody dążący do celu. Jak pisał Kopaliński, osioł symbolizuje istotę uciskaną i zniewalaną. Jednak ten kataloński muł uparcie, pracowicie i z każdym krokiem coraz bardziej skutecznie dąży do zrzucenia łańcuchów niewolnictwa, dokonując tego nie ułańską szarżą, czy rogami rozwścieczonego byka, ale ciężką i wytrwałą pracą, ostatecznie przynoszącą swoje plony.

Odwiedzając Barcelonę nie sposób nie zgodzić się, że Katalończycy wyznają właśnie taki model działania, czym często doprowadzają do rozpaczy żądnych stereotypowej Hiszpanii turystów. Katalończycy zakazali tak nieodłącznej dla kultury hiszpańskiej corridy, rzadkością są również pokazy tańca flamenco. Katalończycy w zamian oferują jednak turystom coś innego, będącego elementem ich własnej, odmiennej kultury, którą tak długo musieli ukrywać przed resztą świata.

 


[1] W. Kopaliński, Słownik symboli, Wydawnictwo Wiedza Powszechna, Warszawa 1990, s. 292.

[2] Tamże, s. 293.

[3] Tamże.

[4] M. Defourneaux, Życie codzienne w Hiszpanii w wieku złotym, przekł. E. Bąkowska, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1968, s. 12.

[5] Tamże, s. 11.

[6] W. Kopaliński, Słownik symboli…, s. 291.

[7] Tamże, s. 292.

[8] Por. A. Alcoberro, Guns, ploughshares and Rudders w: The history of Catalonia. Catalonia, history and memory, red. F.X. Hernàndez, przeł. na j. angielski Duual, SL, A. Stacey, Museu d’Història de Catalunya, Barcelona 2010, s. 129.

[9] A. Dominguez Ortiz, Renesans i oświecenie, w: Historia Hiszpanii, red. M. Tuñón de Lara, J. Valdeón Baruque, A.Dominguez Ortiz, przeł. S. Jędrusiak, Universitas, Kraków 2012, s. 198.

[10] Por. H. Kamen, Imperium hiszpańskie. Dzieje rozkwitu i upadku, przeł. T. Prochenka, Bellona, Warszawa 2008, s. 186.

[11] Por. A. Dominguez Ortiz, Renesans I oświecenie…, s. 303–308, 326–328.

[12] Por. A. Alcoberro, Guns, Ploughshares and Rudders, w: The history of Catalonia…, s.124.

[13] Barcelona broniła się przez 13 miesięcy. Oblegana przez 40,000 żołnierzy francusko-kastylijskich, a broniona zaledwie przez 5300 kombatantów poddała się dopiero po szturmie 11 września 1714, ponad rok po zawarciu pokoju w Ultrechcie. Por. tamże, s. 125.

[14] Por. A. Dominguez Ortiz, Renesans i oświecenie…, s. 328–330.

[15] Por. A. Alcoberro, Guns, Ploughshares and Rudders, w: The history of Catalonia…, s. 126–127.

Bibliografia

Alcoberro A., Guns, ploughshares and Rudders w: The history of Catalonia. Catalonia, history and memory, red. F.X. Hernàndez, przeł. na j. angielski Duual, SL, A. Stacey, Museu d’Història de Catalunya, Barcelona 2010.

Defourneaux M., Życie codzienne w Hiszpanii w wieku złotym, przekł. E. Bąkowska, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1968.

Dominguez Ortiz A., Renesans i oświecenie, w: Historia Hiszpanii, red. M. Tuñón de Lara, J. Valdeón Baruque, A.Dominguez Ortiz, przeł. S. Jędrusiak, Universitas, Kraków 2012.

Kamen H., Imperium hiszpańskie. Dzieje rozkwitu i upadku, przeł. T. Prochenka, Bellona, Warszawa 2008.

Kopaliński W., Słownik symboli, Wydawnictwo Wiedza Powszechna, Warszawa 1990.

Kamil Kozakowski – Uniwersytet Śląski w Katowicach, Instytut Nauk o Kulturze i Studiów Interdyscyplinarnych, Zakład Teorii i Historii Kultury.