mity_3Tekst stanowi odpowiedź na pytanie o to, w jaki sposób funkcjonują postaci aniołów w obrębie kultury popularnej, ściślej zaś mówiąc – w powieściach fantasy. Do omówienia zagadnienia wybrałam powieść Kłamca Jakuba Ćwieka. Jest to jeden z wielu przykładów dowodzących, że istoty kojarzące się nam zazwyczaj z czymś sakralnym, współcześnie przedstawiane są nieco inaczej – są zaskakująco podobne do człowieka zarówno pod względem wyglądu, jak i zachowania. W efekcie analizy i interpretacji w swoim tekście staram się pokazać w jaki sposób postać mityczna może funkcjonować we współczesności; jak autorzy powieści fantasy przystosowują te postaci do współczesnych realiów.

Niektóre wyobrażenia funkcjonują w kulturze już tak długo, że w obliczu zmian jakie w niej zaszły, zdają się już do niej nie pasować, być zdezaktualizowane. Często jednak zdarza się, że wyobrażenia takie są adaptowane do współczesnej kultury poprzez przydawanie im typowych dla niej cech i znaczeń. Słowem – w oparciu o archetyp buduje się nowy mit, który jest zdolny do tego, aby funkcjonować w naszej współczesnej codzienności i jednocześnie nazbyt od niej nie „odstawać”. Przykładem takiego wyobrażenia może być anioł. Na dźwięk tego słowa, wiele osób jako pierwsze skojarzenie przywołuje w wyobraźni dobrze znane wszystkim istoty z obrazków czy porcelanowych figurek. Anioły jawią się więc większości jako idealnie piękne postaci z białymi skrzydłami, o niewinnych, często dziecięcych twarzyczkach, zazwyczaj z aureolą widniejącą nad głową. Wyobrażenia te w bardzo nikłym stopniu pokrywają się z archetypem biblijnym. Co warte uwagi, również we współczesnej kulturze popularnej dosyć często spotykamy istoty zwane aniołami, choć ich „anielskość” można by poddać dyskusji. Najczęściej, choć nie zawsze, występują w postaci zdesakralizowanej, są łudząco podobne do człowieka, jak gdyby „oswojone”, poddane „humanizacji”. Pomimo to, nie należy sądzić, że obrazy te są nieprawdziwe. Błędne jest bowiem sprowadzanie obrazu do tylko jednego ze znaczeń. Obraz prawdziwy, jak czytamy u Eliadego, jest zespołem znaczeń, ma wiele planów odniesienia, które wciąż ulegają aktualizacji. Pomimo zmiany aspektu, pomimo nabrania cech pospolitych, ich rola pozostaje jednak niezmieniona[1].

W powieści, którą postaram się pokrótce omówić, również dostrzec można pewnego rodzaju „aktualizację” wyobrażeń anielskich istot. Przyjmują one cechy zakorzenione już we współczesnej kulturze, nie wyzbywając się jednocześnie funkcji, które posiadły we wcześniejszych stadiach rozwoju tego wyobrażenia. Można wręcz stwierdzić, że anioły przeszły swoistą ewolucję, rządzącą się prawem rozwoju, ciągłości i tym, że każdy kolejny fakt zależy od poprzedniego i wpływa na następny[2], że kultura w ukształtowaną już wcześniej formę – formę anioła – wszczepia nową, dodatkową treść, naznaczając anielskie postaci piętnem współczesności, czyniąc je bardziej podobnymi człowiekowi, sprawiając, że niegdyś sakralne istoty obecnie żyją na granicy sacrum i profanum…

Przed przystąpieniem do przedstawienia współcześnie funkcjonujących w kulturze – ściślej w powieściach fantasy – aniołów, warto przytoczyć cechy przypisywane ich formie archetypicznej.

Przede wszystkim, są to istoty, których wyglądu – ze względu na ich niematerialność – nie da się dookreślić. Pomimo braku konkretnych opisów wyglądu zewnętrznego aniołów, odnajdujemy kilka szczegółów mogących świadczyć o tym, że czasem przyjmują pewną postać. Najpełniejszy obraz dostajemy w Apokalipsie św. Jana:

I ujrzałem innego potężnego anioła, zstępującego z nieba, obleczonego w obłok, tęcza była nad jego głową, a oblicze jego było jak słońce, a nogi jego jak słupy ogniste, i w prawej ręce miał otwartą książeczkę. Nogę prawą postawił na morzu, a lewą na ziemi” (Ap 10, 1-3) [3].

Anioły są pośrednikami łączącymi świat boski ze światem ziemskim. Na ich posłannictwo wskazuje zresztą sama nazwa, której hebrajski odpowiednik – mal’ak, wywodzi się z czasownika l’k, co znaczy tyle, co „przekazać wiadomość”, „wypełnić posłannictwo”. Na język grecki zwykle tłumaczy się je jako angelos, a na łaciński odpowiednio angelus. Stąd też wywodzi się termin polski, czyli anioł. Mal’akangelos często oznaczają tylko zwyczajnego posłańca ludzkiego. Z kontekstu wyraźnie jednak wynika, że to Bóg wysyła niebiańskiego posłannika z poleceniami do ludzi[4].

Mogłoby się wydawać, że Biblia jest źródłem, w którym odnaleźć można niezliczoną ilość informacji o aniołach. Wbrew pozorom jednak, aniołowie w Piśmie Świętym nie zajmują wyeksponowanej pozycji. Samo słowo „anioł” wymieniane jest jedynie 314 razy. Ponadto, Biblia nie charakteryzuje aniołów szczegółowo. Nie wspomina o ich bytowości czy codziennych zadaniach, a jedynie akcentuje ich funkcje[5]. Bez wątpienia warto jednak, poszukując informacji o aniołach, zajrzeć przede wszystkim tam.

Śledząc wybrane fragmenty Pisma dostajemy obraz anioła jako istoty duchowej, która jest nadrzędna wobec ludzi („Uczyniłeś go [człowieka] niewiele mniejszym od istot niebieskich [od aniołów], chwałą i czcią go uwieńczyłeś”)[6].

Jest ich niezliczona ilość (”Wy natomiast przystąpiliście do góry Syjon, do miasta Boga żyjącego, Jeruzalem niebieskiego, do niezliczonej liczby aniołów, na uroczyste zebranie”)[7]. Nie żenią się ani nie wychodzą za mąż („Gdy bowiem powstaną z martwych, nie będą się ani żenić, ani za mąż wychodzić, jak aniołowie w niebie”)[8].

Służą nie tylko Jezusowi („Wtedy opuścił Go [Jezusa] diabeł, a oto aniołowie przystąpili i usługiwali Mu”)[9], ale także ludziom („Czyż nie są oni wszyscy [aniołowie]duchami przeznaczonymi do usług, posłanymi na pomoc tym, którzy mają posiąść zbawienie?”)[10]’ których ochraniają („Anioł Pana zakłada obóz warowny wokół bojących się Jego i niesie im ocalenie”)[11]. Pomimo wspaniałości aniołów, nie należy ich wielbić („To właśnie ja, Jan, słyszę i widzę te rzeczy. A kiedym usłyszał i ujrzał, upadłem, by oddać pokłon przed stopami anioła, który mi je ukazał. Na to rzekł do mnie: bacz, byś tego nie czynił, bo jestem współsługą twoim i braci twoich […] Bogu samemu złóż pokłon!”)[12].

W Biblii odnajdujemy także informacje o upadku niektórych spośród aniołów oraz ich posłudze diabłu („Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom”)[13].

 

Współczesny anioł w Kłamcy Jakuba Ćwieka

Kłamca Jakuba Ćwieka to zbiór opowiadań, w którym przeplatają się ze sobą motywy zaczerpnięte z różnych mitologii, w tym także chrześcijańskiej. W niemal każdym opowiadaniu odnajdujemy anioły, które – choć nie są głównymi bohaterami książki – odgrywają bardzo ważną rolę w fabule. Sama ich kreacja jest zresztą nader ciekawa.

Anioły w Kłamcy usiłują utrzymać porządek w świecie, w którym po zniknięciu Boga zapanował chaos. Problemem zdaje się być jednak fakt, że jak na każdą niemal istotę, także i na nie nałożone zostały pewne zakazy, których nie sposób w żadnym wypadku złamać czy chociażby obejść. Grozi to, jak czytamy już na pierwszych stronicach książki, strzyżeniem, które zdaje się być jednoznaczne z degradacją aniołów, z „zesłaniem” ich do niższego chóru, a co za tym idzie, z obniżeniem ich rangi w niebiańskim świecie.

Rozejrzał się niepewnie i sięgnął do wewnętrznej kieszeni marynarki. Podał Lokiemu niewielką, cienką kopertę. Ten zajrzał do środka i wyciągnął białe pióro. Przez chwilę gładził je, sprawdzając autentyczność, po czym włożył je z powrotem. – Mało – zakomunikował. Kwiryniusz zrobił zdziwioną minę. – Jak to mało? To przecież anielskie pióro! –Tak – odparł spokojnie Loki. – Anielskie jak cholera, ale tylko jedno. Z tego co wiem, jesteś po drugim ostrzyżeniu i przy następnej porażce czekają cię chóry. A porażka to niemal pewniak, jeśli ci nie pomogę, prawda? Dwa pióra albo zacznij już stroić harfę[14].

W zaprezentowanym powyżej fragmencie, wyraźnie rysuje się fakt, że w świecie anielskim, jaki kreuje Jakub Ćwiek, panuje ściśle określone prawo, zgodnie z którym anioły – za zaniedbanie swoich obowiązków czy złamanie zasad, mogą zostać ukarane.Autor Kłamcy prezentuje przedstawicieli niemalże każdej kasty anielskiej. W jednym z opowiadań objaśnia hierarchię panującą w świecie aniołów:

– I tak, podczas gdy Pan przemierza inne światy – tłumaczył pełen zaaferowania – najwyższą władzę pełnią Trony i Zwierzchności. Podobno mają po siedem albo i więcej par skrzydeł i wszyscy mówią jednym głosem, ale kontakt z nimi ma tylko archanioł Rafael, a on nigdy się nie odzywa, więc pewności nie ma. Tak naprawdę to rządzą archaniołowie. Ich już poznałeś. To serafiny, czyli sześcioskrzydłe. Jest ich tylko trzech. Kiedyś było czterech, ale…[15]

Każdy z opisywanych w książce aniołów jest wyraźnie uwspółcześniony, posiada zarówno cechy, jak i atrybuty współczesności, jak chociażby telefon czy czarne BMW. Odnosi się wręcz wrażenie, że autor podjął próbę przystosowania anielskich bohaterów do istniejących obecnie realiów życia, próbę poczynienia postępu w kierunku harmonii między nadprzyrodzoną naturą aniołów a warunkami ziemskiej egzystencji.

Oprócz wyraźnego uwspółcześnienia, anioły Ćwieka posiadają pewne cechy, które można rozpatrywać jako magiczne. Bronisław Malinowski, uważa, że magia to „środek do celu”. Przypisuje magię do sfery świętości, uważając, że wiąże się ona z siłami nadprzyrodzonymi[16]. Archanioł Rafał, dla przykładu, potrafi budować drogi do umysłów ludzi czy nawet innych niebiańskich istot. Jest to pewna nadprzyrodzona umiejętność, dana tylko jemu. Innym przykładem wprowadzenia magii do świata aniołów może być oznaczenie drzwi „krwią baranka”. Przez takie drzwi, jak czytamy w jednym z opowiadań, anioły nie mogą przejść. Ściany budynku, który został w taki sposób naznaczony, nie dają się aniołom w żaden sposób przestąpić, a sam budynek jest dla nich niedostępny. Zakaz ten tak zostaje opisany:

– To zakaz Pana – wyjaśnił Gabriel […] Kiedyś, gdy Bóg, ruszając w podróż, przekazywał obowiązki zarządcy ziemi Michałowi, dał mu do ręki garść jednorazowych środków, jak choćby potop, deszcz siarki, czy plagi. Podyktował też dziesięć przykazań dla ludzi. Nam dodał jeszcze kilka innych, w tym jeden jedyny zakaz, by nigdy nie przekraczać drzwi pomalowanych krwią jednorocznego baranka[17].

Przypomina to poniekąd magiczny krąg. Osoby znajdujące się wewnątrz niego są chronione przed wpływami wszelkich sił – czy to dobrych, czy złych. Motyw kręgu pojawia się w powieści jeszcze raz. Widzimy wówczas pięciu aniołów w czerni, stojących za wierzchołkami pentagramu, w oczekiwaniu na demona, który miał się zjawić w jego środku. Te magiczne obrzędy uznać można za dowód desakralizacji uwspółcześnionych aniołów. Przywoływanie mitycznych demonów jest podobne w tym wypadku do wywoływania duchów[18]. Jeśli iść tropem Jamesa George’a Frazera i jego rozważań na temat magii i religii, duchy są ściśle związane z tą pierwszą. Tym jednak, co odróżnia magię od religii, jest fakt, że w przypadku magii, działanie owych sił nadprzyrodzonych próbuje się ograniczać, stosuje się wobec nich przymus. W przypadku religii natomiast, siły wyższe są przebłagiwane[19].

Wracając do powieści i obecnych w nich aniołów – już na samym początku otrzymujemy obraz dość niekonwencjonalnego anioła stróża imieniem Kwiryniusz, który prosi Lokiego o nawrócenie jego podopiecznej. Anioł opisany jest jako „szczupły siwy czterdziestolatek o budzącej sympatię, pucułowatej twarzy”[20]. Co więcej, na spotkanie przybywa taksówką, a chwilę później objawia się czytelnikowi z jednym z najważniejszych gadżetów współczesnej kultury – telefonem komórkowym, z którego, jak czytamy, słychać kolejne takty melodii Stairways[21] to heaven. O ile tytuł zdaje się być znamienny, wszak znaczy tyle co „schody do nieba”, o tyle zaskakiwać może, że anioły lubują się w muzyce rockowej.

Cherubin Nathaniel jest posiadaczem trzech par gigantycznych skrzydeł. Stoi na czele oddziału wojskowego. Poznajemy go w momencie, gdy przyodziany w pancerz, przynosi archaniołowi Michałowi raport z walki, a także głowę Walkirii, czyli pomniejszej bogini nordyckiej, której głównym zadaniem było sprowadzanie dusz poległych w boju wojowników do Wallhali – miejsca spoczynku owych wojowników[22]. Nathaniela można wręcz postawić w opozycji do drugiego cherubina wykreowanego przez Ćwieka. Jest nim przewodnik Kłamcy. Opisany zostaje jako barczysty cherubin o twarzy dziecka, który nie dość, że nie odstępuje Lokiego ani na krok, to jeszcze ani na chwilę nie przestaje gadać. Ów gadatliwy anioł wraz z Kłamcą byli świadkami kolejnego dowodu na sekularyzację skrzydlatych. Obserwowali bowiem moment, w którym to anielscy żołnierze, niczym typowi hazardziści, grali w karty na pióra anielskie, popijając coś jednocześnie z metalowych kubków[23].

W dość komiczny sposób w Kłamcy rysuje się postać archanioła Gabriela, choć pierwszy jego opis w żadnym stopniu nie wskazuje na taki jego charakter, jaki otrzymujemy w dalszych częściach książki.

Jedna ze stojących za Michałem mrocznych postaci postąpiła krok do przodu i zdjęła kaptur. Naraz wszyscy ujrzeli przepiękną twarz archanioła Gabriela – boskiego posłańca i anioła śmierci. Poświata, jaka od niej biła, przy czarnym stroju milczącego dotąd bojownika, przywodziła na myśl rozżarzony do białości metal świecący wśród węgli. Tylko archanioł Michał wytrzymał ten widok doskonałego piękna i grozy[24].

W jednym z opowiadań, Gabriel, pod pseudonimem Gabrielo Messaggero, wybiera się swoim czarnym BMW wraz z Lokim (który specjalnie na tę okazję przybiera postać kobiety) na imprezę charytatywną. Podczas przygotowań do imprezy Gabriel wykazuje typowe dla ludzi reakcje, jak chociażby ta:

Nawet mimo daru odporności na kobiece wdzięki długo nie mógł się napatrzyć na czerwoną suknię z sięgającym biodra rozcięciem, trójkąt głębokiego dekoltu, doskonale opalone ramiona i… Stałby tak pewnie jeszcze długo, gdyby z zachwytu nie wyrwało go gniewne chrząknięcie[25].

Niedługo potem jednak role się odwracają: „– Jeszcze raz mnie pocałujesz – Gabriel ze wstrętem wytarł policzek – a zobaczysz, dlaczego zwą mnie posłańcem śmierci.”[26]

Charakter postaci Gabriela waha się, jak widzimy, pomiędzy pewnego rodzaju patosem i doniosłością, a skrajnym komizmem. Ze względu na markowy samochód, którego jest posiadaczem, można go uznać za bardzo unowocześnionego, ludzkiego wręcz, anioła.

O archaniele Rafale dowiadujemy się natomiast, że „nigdy się nie odzywa”. Porozumieć się z nim, i to za pomocą mimiki twarzy, potrafi jedynie archanioł Gabriel.

Rafael przesłał tajemniczy uśmiech Gabrielowi, a ten po chwili odpowiedział mu tym samym. Zrozumiawszy wszystko, zwrócił się do Michała: – Kazał mi przekazać, że nie tylko do Apokalipsy […] Przypomniał mi również, że nie poinformowałem cię, iż podjęliśmy pewne kroki. A właściwie jeden. Wezwaliśmy Kłamcę. […] Gabriel po raz kolejny spojrzał na Rafaela. Patron lekarzy i dróg przytaknął, po czym rozłożył ręce. – O co mu chodzi?- nie zrozumiał Michał. – Mówi, że werbowanie Kłamcy, to był twój pomysł […][27]

Jak zostało już wspomniane, archanioł Rafał jest obdarzony specjalną mocą, dającą się zakwalifikować pod moc magiczną, która pozwala mu budować drogi do cudzych umysłów.

Cechy Archanioła Michała, można na podstawie Kłamcy podzielić na dwie grupy: te, które są powszechnie jemu przypisywane – archetypowe, oraz współczesne. Tym, co Jakub Ćwiek pozostawia Michałowi z jego archetypicznego wizerunku, jest bez wątpienia miecz i zbroja, czyli jedne z najważniejszych atrybutów tego anioła: „Wódz poprawiał ostatnie poluzowane paski napierśnika i przecierał szmatką matowe miejsca na zbroi. […] Wydobył miecz spomiędzy skrzydeł i przypiął go do boku.”[28].

Archanioł Michał w powieści walczy w imię Boga. W jego usta włożone także zostają słowa zapisane w Księdze Rodzaju. Słowa:

Ponieważ to uczyniłeś, bądź przeklęty wśród wszystkich zwierząt domowych i polnych; na brzuchu będziesz się czołgał i proch będziesz jadł po wszystkie dni twego istnienia. Taka jest wola Pana.[29]

wypowiada podczas walki ze smokiem. Scena ta – również znana z Biblii, kojarzona jest wyłącznie z archaniołem Michałem. Daje to czytelnikowi pewność, że opisywana postać nie jest tworem wymyślonym przez autora, nie jest aniołem stworzonym na potrzeby opowiadań, nazwanym tylko przez przypadek imieniem jednego z archaniołów, lecz właśnie tym konkretnym archaniołem, którego winniśmy kojarzyć ze scen biblijnych.

Niektóre z cech, które autor Kłamcy postanowił przypisać archaniołowi w celu przystosowania do realiów tego świata – szczególnie niewątpliwa skłonność do przeklinania – stanowią w moim odczuciu pewne „zgrzyty” w wizerunku archanioła. Przekleństwa bywają różne: występują te powszechnie znane i nagminnie używane, jak na przykład „Co się znowu stało, do cholery?”, czy zwracanie się per „sukinsynu” do bóstw innych mitologii, ale także nieco „przekręcone” na potrzeby fabuły, na przykład „do usranej Apokalipsy”. Archanioł, podobnie jak niemal każdy człowiek, miewa złe nastroje. W jednym z opowiadań, przybywa na spotkanie z innymi aniołami „w naprawdę parszywym humorze”[30], co owocuje właśnie wspomnianymi wyżej przekleństwami i niestosownymi uwagami w stosunku do towarzyszy.

Jakub Ćwiek zastosował coś, co określić można pewnego rodzaju „przekładem międzykulturowym”. Autor Kłamcy nakłada kategorie myślenia współczesnego człowieka na kategorie, którymi posługiwano się dawniej[31]. Można powiedzieć, że przykłada szablon kultury współczesnej na istniejący już obraz, zachowany ze wcześniejszych etapów rozwoju kulturowego. Celem tych zabiegów może być to, o czym niejednokrotnie wspominałam już w niniejszej pracy – sprawienie, by anioły stały się bliższe człowiekowi współczesnemu. By jawiły się jemu zarówno jako istoty doskonałe, ale i równe pod pewnymi względami ludziom, posiadające ich cechy. Zostały „przełożone” na nasz współczesny system pojęciowy.

Stanley Jeyaraja Tambiah w swej pracy zatytułowanej Magia, nauka, religia a zakres racjonalności pisze w odniesieniu do przekładu międzykulturowego, iż powinniśmy pamiętać, że wszelkie wierzenia mają swoje „historie” co oznacza, że w dawnych, przeszłych kontekstach posiadały pewne znaczenia, które mogły ulec zmianom wraz z upływem czasu. Odwołuje się przy tym do teorii MacIntyre’a, dotyczącej opisu antropologicznego. Zgodnie z myślą MacIntyre’a udany opis innego społeczeństwa zakłada istnienie wspólnych pojęć – jest to przedstawianie innej kultury w kategoriach własnego języka, tłumaczenie pewnych zjawisk na nasz własny system pojęciowy[32]. Jeśli biblijne anioły potraktujemy jako postaci należące do odmiennej od naszej (współczesnej) kultury, wówczas te przedstawione w powieści Ćwieka jawią się jako te same istoty widziane przez pryzmat współczesności, opisane za pomocą obowiązującej współcześnie siatki pojęciowej i posiadające dla niej charakterystyczne cechy. Uwidacznia się także ewolucja, jaką przeszły anioły od swej postaci biblijnej, do tej którą otrzymujemy w Kłamcy – ewolucja, której końcowym etapem była ich humanizacja, a co za tym idzie – także i w pewnej mierze desakralizacja. Nie są już przedstawiane jako niebiańsko piękne, idealne, łagodne istoty. Poznaczona bliznami twarz Michała Archanioła może w tym kontekście wskazywać nie tylko na jego wojowniczą naturę. Blizny stanowić mogą piętno współczesności. Anioły Ćwieka zostały przez współczesność niejako oszpecone, odebrana im została ich nieskazitelność, przydane zaś zostały cechy ludzkie, cechy istot nieidealnych. W efekcie, poprzez to naznaczenie współczesnością, anioły zostały przystosowane do realiów życia w XXI wieku. Stają się dzięki temu bliższe człowiekowi w tym sensie, że są jemu podobne, posiadają jego cechy i atrybuty.

Anioły w przypadku tej powieści fantasy, wydają się w moim odczuciu bardziej dynamiczne, „żywe”, podczas gdy te biblijne charakteryzują się pewnego rodzaju patosem, dostojnością i spokojem.  Również i współczesna kultura, do której zostały one dostosowane, charakteryzuje się ciągłym i szybko postępującym rozwojem, dynamiką. Charakterystyczna dla postaci anielskich biel, będąca niegdyś symbolem luksusu, została odrzucona na rzecz luksusu innej kategorii – kategorii materialnej. Anioły kreowane przez Ćwieka nie objawiają się już w długich, nieskazitelnie białych szatach. Wręcz przeciwnie, ich ubiór jest jak najbardziej ludzki. Ten ubytek zostaje w powieści zastąpiony luksusowym BMW, jak gdyby autor chciał swoim aniołom zrekompensować brak śnieżnobiałych sukni, które wskazywałyby na ich dostojeństwo i pewną wyższość.

Zarysowana powyżej analiza jest, moim zdaniem, doskonałym przykładem na to, jak funkcjonować może mit, a w zasadzie postać mityczna, we współczesnej kulturze popularnej – jak za pomocą prostych środków można ten mit przystosować do realiów codzienności, w której przychodzi mu funkcjonować. I choć nie jest to tendencja ogólna, wystarczy przyjrzeć się grafikom przedstawiającym postaci anielskie, gry komputerowe czy reklamy[33], by przekonać się, że teza udowodniona w niniejszym tekście daje się odnieść nie tylko do omawianej w niej powieści.

 


[1] M. Eliade, Sacrum, mit, historia, Warszawa 1970, s. 28–29.

[2] L. Kasprzyk, Spencer, Warszawa 1967.

[3] K. Herej- Szymańska, Obraz anioła w Biblii Tysiąclecia z punktu widzenia językoznawcy w: Anioł w literaturze i kulturze, red. J. Ługowska, Wrocław 2004, s. 447–450.

[4] F.M. Rosiński, Koncepcja aniołów w Starym Testamencie, w: Anioł w literaturze i kulturze…, s. 13–15.

[5] Tamże, s. 13–15.

[6] Biblia Tysiąclecia, wydanie IV, Pallottinum, Poznań 1991 Ps. 8, 6.

[7] Tamże, Hbr, 12, 22.

[8] Tamże, Mk, 12, 25.

[9] Tamże, Mt, 4, 11.

[10] Tamże, Hbr, 1, 14.

[11] Tamże, Ps, 34, 8.

[12] Tamże, Ap, 22, 8–9.

[13] Tamże, Mt, 25, 41.

[14] J. Ćwiek, Kłamca, Lublin 2005, s. 10–11.

[15] Tamże, s. 56.

[16] S.J. Tambiah, Magia, nauka, religia a zakres racjonalności, Kraków 2007, s. 81.

[17] J. Ćwiek, Kłamca…, s. 92.

[18] Głównie przywodzi to skojarzenia z rozmaitymi opisami oraz wizualizacjami seansów spirytystycznych, podczas których uczestnicy – nim przejdą do wywoływania duchów zmarłych – ustawiają się w taki sposób, by tworzyć okrąg.

[19] J. G. Frazer, Złota Gałąź, Warszawa 1962.

[20] J. Ćwiek, Kłamca…, s. 8.

[21] Pisownia autora Kłamcy; poprawny tytuł utworu zespołu Led Zeppelin to Stairway to heaven.

[22] J.P. Słupecki, Mitologia skandynawska w epoce Wikingów, Kraków 2003.

[23] J. Ćwiek, Kłamca…, s. 56.

[24] Tamże, s. 38.

[25] Tamże, s. 191.

[26] Tamże, s. 196.

[27] Tamże, s. 87–88.

[28] Tamże, s. 42–43.

[29] Tamże, s. 50.

[30] Tamże, s. 85.

[31] S.J. Tambiah, Magia, nauka, religia a zakres racjonalności, Kraków 2007, s. 138–146.

[32] Tamże, s. 138–146.

[33] Mam tu na myśli funkcjonującą niedawno w mediach reklamę marki Axe, w której anioły – choć przyodziane w białe szaty (raczej niewiele zasłaniającymi i z dekoltami), posiadające skrzydła i aureole – były zmysłowymi, młodymi, kobietami. Pomimo faktu, że swą aparycją i budową przypominały raczej modelki, to właśnie atrybuty „klasycznych” aniołów nie pozostawiały wątpliwości, że istoty te mają być współczesną wersją boskich stworzeń.

Bibliografia

Bugaj R., Nauki tajemne w dawnej Polsce – Mistrz Twardowski, Wrocław 1985.

Ćwiek J., Kłamca, Lublin 2005.

Eliade M., Sacrum, mit, historia, Warszawa 1970.

Frazer J.G., Złota gałąź, Warszawa 1962.

Kasprzyk L., Spencer, Warszawa 1967.

Kopaliński W., Słownik mitów i tradycji kultury, Warszawa 1985.

Krauss H., Mały leksykon aniołów, Poznań 2007.

Levy-Bruhl L., Czynności umysłowe w społeczeństwach pierwotnych, Warszawa 1992.

Ługowska J., Anioł w literaturze i w kulturze, t. 1-2, Wrocław 2004.

Oleschko H., Księga o aniołach, Kraków 2002.

Tambiah S.J., Magia, nauka, religia a zakres racjonalności, Kraków 2007.

Biblia Tysiąclecia, wyd. IV, Poznań 1991.

Małgorzata Kołodziej – Uniwersytet Śląski, Wydział Filologiczny w Katowicach, Zakład Teorii i Historii Kultury.