S_Baj

Jest nam nadzwyczaj miło poinformować, że w związku z rozwojem wizualnej części „Laboratorium Kultury” nawiązaliśmy współpracę z prof. Stanisławem Bajem, wykładowcą ASP w Warszawie, który zostaje naszym pierwszym recenzentem graficznym. Zjawiska kultury opisywane w naszym czasopiśmie wymagają podejścia nie tylko interdyscyplinarnego, ale wręcz międzyobszarowego. Poszerzając w tę stronę „listę recenzentów współpracujących” chcemy zadbać o to, by wysoka jakość merytoryczna dotyczyła nie tylko tekstów, ale także ikonografii.

 

Prof. Stanisław Baj jest uznanym twórcą portretów i pejzaży, autorem ponad 60 wystaw indywidualnych i uczestnikiem ponad 100 zbiorowych, w latach 2005-2012 pełnił funkcję Prorektora ASP w Warszawie, prowadzi własną Pracownię Malarstwa na tej uczelni. Charakterystyczne dla niego jest to, że obydwa obszary jego sztuki tworzone są w sposób wręcz monograficzny – od kilkudziesięciu lat portretuje mieszkańców swojej rodzinnej wioski (Dołhobrody) i położoną tuż obok niej rzekę (Bug). Był bohaterem filmów dokumentalnych realizowanych m.in. przez Wojciecha Majewskiego oraz Andrzeja Fidyka. Jedna spośród jego licznych wystaw na całym świecie odbyła się w Sali Rady Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Śląskiego, jako wystawa towarzysząca Interdyscyplinarnej Konferencji Naukowej „Starość (raz jeszcze)” (2007).

 

W jednym z tekstów wydanego przez wydawnictwo grupakulturalna.pl albumu Stanisław Baj. Dom prof. Józef Olejniczak pisze: „Nie mam kompetencji historyka sztuki, intuicja namiętnego »oglądacza« malarstwa podpowiada mi jednak, że Stanisław Baj jest malarzem perfekcyjnym, w odniesieniu do takich poetów mówimy czasem, że są »cyzelatorami« czy »perfekcjonistami«. To jest ten stan, kiedy muzyk staje się wirtuozem, zespala się niejako ze swoim instrumentem, a jego tworzywo (przestrzeń dźwięków) nie kryje przed nim żadnych tajemnic i pozwala, by dźwiękiem właśnie prowadzić swoich słuchaczy w najbardziej intymne i niedostępne mu przestrzenie świata, by dzięki temu obdarowywać ich szczęściem i rozkoszą. Jak w muzyce, gdy osiągnięty jest stan, że każdy dźwięk, każda chwila ciszy jest na swoim miejscu, że jest niezbędna, tak na obrazach i rysunkach Baja wszystkie plamy, barwy, linie, punkty, są wyrafinowane, niezbędne, są na swoim miejscu. Jak w arcydzielnym wierszu czy powieści – ukradniesz z niego jedno słowo lub frazę, a całość się rozsypuje… [...] I na koniec – wszyscy komentatorzy twórczości Baja w swoich zamieszczonych w jego albumach i programach wystaw jego prac zwracają uwagę na chłopskie korzenie artysty i na chłopskie źródła jego malarstwa. Mnie się zdaje, że te źródła są po prostu najgłębiej ludzkie, co znaczy, że są ludzkie mądrością pierwotną, archaiczną, mądrością ludzi sprzed epoki pisma. Tą mądrością, której apologetą był Stanisław Vincenz, nazywając ją »mądrością starowieczną« i jej współczesne ślady odnajdywał w rozmowach z niepiśmiennymi mieszkańcami Karpat – Hucułami, w studiowaniu Platona, w słuchaniu chasydzkich przypowieści. Jeśli tak można definiować »chłopskość«, to Stanisław Baj jest artystą »chłopskim«… Podobnie jak najbliższy chyba Bajowi polski pisarz dwudziestowieczny – Wiesław Myśliwski”.

(J. Olejniczak, Mój Baj, w: Stanisław Baj. Dom, red. J. Dziewit, grupakulturalna.pl, Katowice 2012, s. 10-11).

 

 

Podcast “Nadbużańskie krajobrazy”.