doswiadczenie_3Tekst pokrótce traktuje o nowych technologiach; pokazuje, jak przekształcają się media oraz jakie dają możliwości. Wiąże się to z nieuniknionym wpływem na młodych ludzi dorastających wraz z rozwojem nowoczesnych mediów. Można snuć rozważania dotyczące np. aspektu wygenerowania się pokolenia, a właściwie społeczeństwa, które trudno jest jednoznacznie zdefiniować. Nakreślony został również problem, jak we współczesnym szybkim rozwoju technologicznym radzą sobie inne media. Autorka zastanawia się także, czy internet stał się dla tradycyjnych mediów przeszkodą, czy może nową możliwością rozbudowy swojej formy; pochyla się również nad przemianami, jakich doświadcza obecnie prasa drukowana. W zakończeniu artykułu pojawia się próba przewidzenia przyszłych losów właśnie prasy drukowanej.

 

Zderzenie mojego pokolenia z technologią elektroniczną skłania do rozważań dotyczących tego, jak media przekształciły się w ostatnich latach oraz jak wpłynęły na różne sfery otaczającej nas rzeczywistości. Wraz z nowymi mediami dotychczasowy porządek życia uległ zauważalnej zmianie. Temat ten jest jednak tak obszerny, że pozwala mi tylko na nakreślenie głównych problemów. Wprowadzenie nowoczesnych technologii przyniosło ze sobą nowe nazewnictwo, które zdominowało język mojego pokolenia. Słowami przewodnimi stały się między innymi: komputer, pendrive, Internet, sieć, iPad, netbook. A co za tym idzie?

Powoli żegnamy media masowe w rozumieniu „standardowej” telewizji, radia, prasy i obserwujemy ich cyfrową transformację w kierunku multimediów.. Zauważmy, że początek ery mass mediów wyznacza wynalezienie przez Gutenberga ruchomej czcionki, której następstwem była prasa drukowana. Co ciekawe, sam Gutenberg nie zakładał, a nawet nie przewidywał, że jego wynalazek miałby się prasie drukowanej przysłużyć – chciał jedynie wykorzystać ruchomą czcionkę w celach popularyzacji Biblii. Piszę o tym, ponieważ z mojej perspektywy łączy się to niejako z wynalazkiem jakim jest internet. W latach dziewięćdziesiątych pojawiły się zaledwie nadzieje, że rozwój sieci będzie wcieleniem koncepcji Teilharda de Chardina o kształtowaniu się „wszechświata personalistycznego”. Współcześnie natomiast można postrzegać internet jako narzędzie globalnej kapitalistycznej gospodarki i marketingu, amatorskiej popkultury oraz państwowego nadzoru. Mimo to jednak do dziś nie wiemy jakimi ścieżkami i do czego nas owo medium doprowadzi.

Obecnie z czasów prasy drukowanej przechodzimy do ery wirtualnego portalu (kładę nacisk na prasę, ponieważ – jak wiadomo – teoria komunikowania powstała i rozwijała się wraz z rozkwitem mediów masowych, a te swoją pierwszą formę miały w postaci prasoznawstwa). Prasa, tak jak radio oraz telewizja, opierała się na dominacji instytucji nadawczej, jednokierunkowej formy przekazu, o nieadresowanym, otwartym i publicznym charakterze transmisji skierowanej do publiczności z reguły wielkiej, zróżnicowanej, ale również biernej. Można też powiedzieć, że komunikowanie zawsze jest w pewnym stopniu interakcyjne, ponieważ każdorazowo zawiera pewien element dialogu, nawet jeśli adresat komunikatu nie może natychmiast odpowiedzieć. Przez sam wybór i interpretacje daje komunikatowi osobiste znaczenie. Odbiorca mass mediów sam dozuje sobie to, w jaki sposób komunikowanie masowe na niego wpływa. Nowe media odbiegają od starego modelu i zmierzają ku konwersacji, konsultacji i rejestracji (dzieje się tak chociażby przy pomocy mediów korekcyjnych, mianowicie nagrywarek). Współczesne multimedia bazują na wielokanałowości, na którą składa się operowanie słowem, pismem, dźwiękiem i obrazem, a w miarę rozwoju technologicznego także grafiką 3D, dotykiem oraz wirtualną rzeczywistością.

Bez wątpienia w mediach zmieniło się i ciągle zmienia wiele, jednak ich ramy pojęciowe zostały takie same. Nadal fundamentalną kwestią jest to, jak przekazy są przyswajane przez ludzi. To, czym różnią się nowe i stare media od siebie, możemy rozpatrywać na trzech płaszczyznach: ogromnej pojemności i przepustowości nośników, używania jednego kanału przesyłowego i jednego kodu (cyfrowego) oraz adresowalności (przekaz punkt-do-punktu). Należy zwrócić tu uwagę na zmianę interakcyjności. Dotychczas w mediach masowych odbywało się to wedle reguły: od centrum do wielu odbiorców (one to many), natomiast nowe media używają komunikacji według modelu „wielu do wielu” (many to many).

Internet jako nowe medium już stanowi zagrożenie dla „tradycyjnych” mediów (w szczególności dla prasy). Wskazują na to dane, zestawiające rynkową pozycję dzienników w 2011 i 2012 r.:

 

Luty 2011 Dziennik Luty 2012
394 460 „Fakt” 373 721
305 861 „Gazeta Wyborcza” 256 497
174 323 „Super Express” 161 617
129 276 „Rzeczpospolita” 107 814
91 534 „Dziennik Gazeta Prawna” 82 062
Tabela 1.: Rynkowa pozycja dzienników (liczona nakładem sprzedanym)[1]

 

Z danych możemy odczytać zauważalny spadek ilości sprzedanych nakładów dzienników we wszystkich wymienionych w tabeli przypadkach. Uważam, że pomimo tak spadkowych danych nie należy obawiać się gwałtownego zaniknięcia starych mediów. Należy mieć bowiem na uwadze fakt, że są nadal pewne środowiska, które z tych form będą korzystać, choć obok nich istnieją również zbiorowości o innych preferencjach, grupy skupione na nowej, teleinformacyjnej rzeczywistości. Można przywołać tu przykład internautów i osób eksploatujących swoje wszechstronne telefony komórkowe do celów komunikowania publicznego, zauważa się także chęć przerzucenia się z prasy drukowanej na prasę elektroniczną. Problem ten unaoczniają dane z lutego 2012 i 2013 r., dotyczące internetowych wydań dzienników.

 

Luty 2011 Dziennik Luty 2012
5 300 „Dziennik Zachodni” 8 400
4 100 „Rzeczpospolita” 5 400
1 500 „Gazeta Wyborcza” 2 200
Tabela 2.: Internetowe wydania dzienników

 

Wyraźnie widać zdecydowany wzrost poczytalności wydań elektronicznych, który oscyluje w granicach od 8.400 do 1.500 egzemplarzy. Można zatem mówić o systematycznym wymieraniu prasy drukowanej. Eksperci i sami dziennikarze prognozują, że za kilka lub kilkanaście lat prasa elektroniczna wyprze drukowaną[2].

Zanikanie wersji papierowych tytułów prasowych można mierzyć za pomocą trzech kryteriów: zainteresowania czytelnika, liczby reklamodawców oraz merytorycznej jakości materiałów. Jednak nakłady zmniejszają się, reklamodawcy znajdują lepsze wielowymiarowe drogi by dotrzeć do swoich grup docelowych. Czytelnicy sięgają po inne „rozrywki” oraz kierują się szybkością dotarcia do informacji. Dzienniki w tym aspekcie mają spore utrudnienie, ponieważ wydarzenia, które będą miały miejsce po zamknięciu numeru i wysłaniu do druku, znajdą się dopiero w numerze kolejnym, mogą zatem być już wówczas nieaktualne. Mass media oraz w szczególności nowe media, chcąc sprostać oczekiwaniom publiczności, nie są w stanie dokładnie opracować tematu i szybko wysyłają newsa, nawet jeśli podparty jest on jedynie szczątkowymi informacjami. Warto zastanowić się, czy nie oznacza to niemal śmierci dziennikarstwa śledczego? Nie ma bowiem czasu na weryfikowanie danych i podaje się je nie zawsze zweryfikowane i pewne.

Mówiąc o elektronicznych wersjach gazet zwróćmy uwagę na czytelnika, który odbiera treści w zasadzie wyrywkowo. Czyta pobieżnie, często ograniczając się do tytułów i pierwszych zdań. Najczęściej wybierane są teksty lekkie, łatwe i przyjemne. Gazeta przekształcona w cyfrową wersję zachowuje tylko pewne cechy swojej papierowej poprzedniczki. Forma ta będzie stanowić nową kulturową postać komunikacji społecznej. Nowoczesne wydania e-gazety kierują się zasadami tabloidów, których kondycja na polskim rynku jest najlepsza. Dodaje się do tej wersji prasy cyfrowe i sieciowe możliwości uatrakcyjnienia materiałów. Mam tu na myśli multimedialność, interakcyjność, częstą zmianę i aktualizację wiadomości. Problemem prasy „tabletowej” jest także format. Przeciętny tabletu ma ekran o przekątnej 10 cali, co równa się niecałej stronie maszynopisu, a należy zmieścić tam treści redakcyjne oraz reklamy.

Wraz ze zmianą mediów, zmienia się obraz dziennikarza. Można snuć rozważania, że zawód ten z dostawcy informacji przekształci się w kierunku kogoś na kształt indywidualnego prezentera. Dzisiaj trudno ustalić kto właściwie jest dziennikarzem. Dziennikarstwo rozmyło się i stało zbiorem różnorodnych praktyk informacyjnych. Można powiedzieć, że coraz częściej dziennikarzem zostaje osoba szukająca informacji za pomocą wyszukiwarki Google. Współcześnie dziennikarzem może być każdy dzięki narzędziu, jakim jest internet.

Radio w czasach internetu radzi sobie zdecydowanie lepiej od prasy. Mimo to również przeobraża swoją dotychczasową formę, by sprostać oczekiwaniom słuchaczy chcących odbierać sygnały wielopoziomowo. Radia umieszczają swoje stacje w systemie real audio na stronach internetowych. Takie połączenie może nieść za sobą wspólne korzyści, ponieważ radio jest świetnym tłem dla surfowania po sieci czy zbierania danych, zaś dla portalu to dobre zaplecze medialne, które może przynieść rozgłos i wiarygodność.

Nowe formy radia udostępniają także podcasty, czyli audycje zapisane w formie komputerowego pliku dźwiękowego. Można go pobrać, skopiować i odsłuchać na przenośnym urządzeniu z funkcją odtwarzania muzyki. Istnieje także możliwość ściągania audycji na dysk komputera. Dzięki podcastom słuchacz wybiera audycje, którymi jest zainteresowany i słucha ich, kiedy ma na to ochotę. Istotną innowacją jest też technologia RSS (Really Simple Syndication) przypominająca prenumeratę – nowe dostępne informacje trafiają do naszego komputera automatycznie po pojawieniu się ich w sieci.

Żyjemy w erze medialnej. Coraz rzadziej zdarzają się bezpośrednie relacje społeczne czy kontakty typu face to face. Człowiekowi od świtu do zmierzchu towarzyszą nowoczesne urządzenia mobilne, jak telefony komórkowe (współcześnie w większości smartfony), tablety, komputery osobiste. Urządzenia te często posiadają dotykowe ekrany, co wprowadza element haptyczny. Takie interfejsy dosłownie zbliżają do siebie użytkownika i medium. Należy zwrócić też uwagę na aplikacje, jakie znajdują się na owych urządzeniach. Rozmowy (nawet profesjonalne konferencje) coraz częściej przeprowadza sięza pomocą różnych komunikatorów typu Skype, Gadu-Gadu albo Facebook.

Można mówić o wykształceniu się nowego społeczeństwa. Nowego, ale jakiego? Słyszymy o społeczeństwie informacyjnym. Powstawanie tak dużej ilości informacji jest niewiarygodne. Eric Schmidt – były prezes firmy Google, na konferencji w 2010 stwierdził, że w ciągu zaledwie dwóch dni tworzymy dzisiaj tyle informacji, ile ludzkość zdołała wygenerować od początku cywilizacji do roku 2003. Zdecydowana większość tych informacji jest pusta semantycznie, ponieważ są to głównie zamieszczane przez użytkowników internetu zdjęcia, e-maile, tweety itd. Mówi się także o społeczeństwie sieciowym używającym technologii telekomunikacyjnej w życiu społecznym. Nieustannie zauważa się wpływ nowych mediów na życie ludzi posługujących się nowoczesnymi urządzeniami. Może owe nowe społeczeństwo należałoby nazwać medialnym, bo i takie pojęcie się pojawiło[3]. Byłoby to społeczeństwo, w którym dominującą formę kontaktów społecznych nie stanowi bezpośredniość, ale zapośredniczenie przez media. Wątek ten jest bardzo obszerny i jedynie sygnalizuję problem.

Możliwe, że ewolucja ludzkiego gatunku prowadzi do nowej formy. Inteligencja w coraz większym nasileniu kryje się w sieci, więc przetrwanie będzie zależeć od zręczności jej wykorzystywania. Obecnie bardziej przydatną umiejętnością jest poruszanie się po zasobach globalnego hipertekstu niż encyklopedycznej wiedzy. Zręczność nie może jednak zastąpić rozumowania.

Doświadczeniem mojego pokolenia jest odnalezienie się w nowej swego czasu cybernetycznej przestrzeni, która nieustannie się rozwija i przekształca. Któż z młodego pokolenia nie ma dziś konta na Facebooku, albo nie posiada telefonu komórkowego? Kto nie zrobił nigdy zakupów za pośrednictwem stron internetowych lub nie został zmuszony do korzystania z internetu choćby w celu odwiedzenia wirtualnego dziekanatu? Internet przeobraził się bowiem w rzeczywistość, z którą (lub w której) musimy żyć. Odnoszę się tak bardzo do tego medium, ponieważ właśnie internet stał się motorem przekształcającym media a współczesne życie wymaga od nas korzystania z nich. Nie ma w tym nic złego, o ile jest to ułatwieniem życia. Otworzyło się przed nami okno na nowy świat, w którym możemy być gwiazdami popkultury wrzucając filmiki na YouTube’a, prowadząc bloga, czy tworząc produkty i sprzedając je w sieci. Możemy komunikować się bez problemu z całym światem i być na bieżąco z informacjami. Kluczem jednak jest umiejętne korzystanie z dóbr, które dają nam nowe technologie.

Tak szybki rozwój mediów, cyfryzacji i technizacji nie dają podstaw do przewidywania ich dalszego rozwoju. Niemal każde nowe w danym czasie medium było zachwalane jako przełomowe. Entuzjazm gasł w zderzeniu się z rzeczywistością, gdy media niosły ze sobą informację błahe, czasem gorszące i naganne. Cytując Marshalla McLuhana:

Wszystkie media przekształcają nas całkowicie: nic nie zostanie niezmienione, nietknięte. […]. Wszystkie media są przedłużeniem naszych zdolności – psychicznych i fizycznych […] przedłużenie dowolnego zmysłu zmienia nasz sposób myślenia i działania – sposób w jaki postrzegamy świat[4].

 


[1] Dane zaczerpnięte ze Związku Kontroli Dystrybucji Prasy, [dostęp: 14.05.2013].

[2] Dane ze Związku Kontroli Dystrybucji Prasy, [dostęp: 14.05.2013].

[3] T. Goban-Klas, Społeczeństwo informacyjne, sieciowe czy medialne?, http://users.uj.edu.pl/~usgoban/files/spoleczenstwomedialne.doc‎, [dostęp 14.05.2013],  str. 6-8.

[4] M. McLuhan, Q. Fiore, The Medium is the Massage, New York 1967. Za: K. Loska, Dziedzictwo McLuhana : między nowoczesnością a ponowoczesnością , Rabid, Kraków 2001, s. 74–75.

BIBLIOGRAFIA:

Goban-Klas T., Społeczeństwo informacyjne, sieciowe czy medialne?, http://users.uj.edu.pl/~usgoban/files/spoleczenstwomedialne.doc‎, [dostęp: 14.05.2013].

Goban-Klas T., Wartki nurt mediów : ku nowym formom społecznego życia informacji : pisma z lat 2000-2011, Towarzystwo Autorów i Wydawców Prac Naukowych Universitas, Kraków 2011.

Loska K., Dziedzictwo McLuhana: między nowoczesnością a ponowoczesnością , Rabid, Kraków 2001.

Aleksandra Rzepka – studentka Komunikacji Promocyjnej i Kryzysowej prowadzonej przez Instytut Języka Polskiego.