doswiadczenie_5Celem artykułu jest ukazanie podróży w kontekście przemian zapoczątkowanych po roku 1989, jako charakterystycznego dla mojego pokolenia doświadczenia. Rozpoczynając od miejsca skąd wyruszamy, poprzez opis drogi ze wskazaniem genezy zjawiska rekonstruuję nie tylko otwartość młodych ludzi na podróżowanie ale także konieczność, która powoduje niejako ich „wypchnięcie” do drogi. Jest to próba ukazania jak istotne jest nie tyle wyruszenie w podróż dla odwiedzenia nowego miejsca, co poszerzanie horyzontów, by w szybko zmieniającym się świecie móc przystosować się do wciąż zmieniających się warunków życia.

 

Od zarania dziejów ludzie opuszczali rodzinne krainy, przemieszczali się i odkrywali coraz to nowe ziemie. Wędrówka, stanowiąc nieodzowny element naszego życia, niewątpliwie zmieniała swoje cele oraz charakter, jednak zawsze zawierała w sobie granicę jako miejsce przejścia. Z tego powodu, zastanawiając się nad wspólnym doświadczeniem mojego pokolenia, chciałabym wskazać na podróżowanie i otwarty do niej stosunek młodych ludzi. Interesować mnie będą również transgresje w tej sferze.

Punktem wyjścia dla rozważań niech będzie cytat z Imperium Ryszarda Kapuścińskiego:

Granica to stres, nawet — lęk (znacznie rzadziej: wyzwolenie). Pojęcie granicy może zawierać w sobie jakąś ostateczność, drzwi mogą zatrzasnąć się za nami na zawsze: taką jest granica między życiem i śmiercią. […] Słowem, tym, co najbardziej pożądane, oczekiwane i przez wszystkich upragnione, jest właśnie owa bezwarunkowa, zupełna, absolutna — bezgraniczność[1].

Wskazana tu przez Kapuścińskiego bezgraniczność jest bardzo istotna dla mojego pokolenia, które ma możliwość podróżować o wiele swobodniej niż nasi rodzice będąc w naszym wieku. Wyruszać w podróż może, a nawet powinien dzisiaj każdy. Jak mówi John Urry, przywołany przez Krzysztofa Podemskiego w Socjologii podróży, wszyscy staliśmy się turystami, ponieważ bycie nimi „jest cechą charakterystyczną ponowoczesnego doświadczenia. Nie wyjeżdżać to tak jakby nie posiadać samochodu lub miłego domu”[2].

Przywołany obraz domu jest ważnym czynnikiem, na który, jako punkt wyjścia podróży, wskazuje Podemski, rozgraniczając (poprzez odniesienie się do definicji przyjętej przez Światową Organizację Turystyki w 1993, a także zaproponowanej przez Jamesa Clifforda) opuszczających miejsce zakotwiczenia w celach turystycznych, od przemieszczających się w poszukiwaniu nowego miejsca zamieszkania[3].

Należy też wskazać, że sam dom jawi się obecnie jako swoiste miejsce nieustannej migracji. Ciągłe zmiany i płynność, jakie wkradają się we współżycie domowników za sprawą chociażby potrzeby podejmowania wielu etatów, a także rozwodów czy częstych przeprowadzek pociągają za sobą niepewność. To dom ruchomy, stale będący w podróży. Można powiedzieć, że zachodząca tu płynność niejako w sposób naturalny „wypycha” dzieci do drogi.

Zygmunt Bauman w Szkicu o moralności ponowoczesnej mówi o transgresji osoby, której życie jawiło się jako konstytutywna, względnie niezmienna całość w charakterystyce człowieka ponowoczesnego, skazanego jednak na „męczącą” niepewność. Wyruszamy w podróż nie niosącą za sobą niczego konkretnego, nie posiadającą znanego nam celu, ponieważ nieustannie musimy poddawać naszą „życiową mapę” aktualizacji, zmieniając punkty odniesienia i przekształcając podjęte wcześniej plany. Jest to zatem podróż życia, której ruchomych dróg nie możemy w pełni uczyć się od rodziców, lecz sami stajemy się przewodnikami w nieznanym. Zdaniem Baumana, fragmentacja, epizodyczność oraz wieloznaczność życia mają swoje dobre, a także złe strony. Jak sam pisze: „przynoszą one być może mylące, ale błogie poczucie wolności, nieskrępowania, szans nigdy nie wyczerpanych […] nie tylko przyszłość ale i przeszłość są chronicznie niepewne”[4]. Warto podkreślić, że Bauman, opuściwszy Polskę po roku 1968, znaczny okres swego życia spędził na Zachodzie i tam właśnie zbierał doświadczenia, które pozwoliły mu opisać człowieka ponowoczesnego. Dostrzeżone przez niego właśnie na Zachodzie zjawisko było z pewnością powszechniejsze tam niż w ówczesnej Polsce i dopiero aktualnie może być w pełni dostrzegalne.

Mówiąc o przemieszczaniu się każdego z nas, warto zwrócić uwagę na trzy figury, jakimi można scharakteryzować postawę wobec podróży: podróżnika, pielgrzyma i turystę. Niektórzy, jak chociażby Bauman[5], wyróżniają ponadto figurę włóczęgi, uwzględniając jednak stałość miejsca, do którego się powraca jako condicio sine qua non; należy pominąć ten typ, będący per se zaprzeczeniem ładu. W niniejszym artykule odniosę się jedynie do postawy turysty, powszechnie obecnej w dobie postmodernizmu.

Turysta opuszcza dom w celu zdobycia wrażeń, opowieści czy przeżycia przygody. Jest to dobrowolna podróż, a w trakcie jej trwania turysta jest tym, który, można powiedzieć, wymaga i stawia warunki (co w znacznej mierze odróżnia go od włóczęgi, pokornie niosącego pokłony tubylcom[6]). Zauważamy dziś niemal nieograniczone możliwości podróżowania, co prowadzi do wspomnianego poczucia, że to my jako turyści stawiamy warunki przestrzeni i czasowi. W sferze świadomości skutkuje to odczuciem potencjalności realizacji prawie każdego planu podróży. Im łatwiej jest wyjechać do państw nieobjętych wymogiem posiadania wizy, tym łatwiej (poruszam się w sferze świadomości) jest wyrobić wizę, by odwiedzić kraje bardziej restrykcyjnie podchodzące do turystów. Współcześnie poznawanie świata, zarówno poprzez podróż, jak i ludzi, nie stanowi problemu. Wszyscy czujemy się bowiem otwarci na przestrzeń oraz osoby, które nieustannie ją przemierzają. Podkreślmy chociażby niesłabnącą popularność literatury podróżniczej, świadczącej o tej właśnie otwartości[7]. Gdy nie jesteśmy w stanie z różnych względów wyjechać, oddajemy się opisowi podróży, wchodząc niejako w rolę bohatera-podróżnika. W końcu, gdybyśmy tylko chcieli, też moglibyśmy być tam gdzie on.

Chcę w tym miejscu podzielić się pewnym doświadczeniem. W czasie jednej z kolejnych podróży na Ukrainę poznałam Godwina, Nigeryjczyka studiującego medycynę na Ługańskim Uniwersytecie Medycznym. Oczywiście, zaprosiłam go do Polski. Kiedy po paru tygodniach przyjechał z rewizytą miałam możliwość przedstawić go rodzicom i w ten sposób, traktuję to symbolicznie, otworzyć przed nimi kolejną cząstkę świata, przekazać im ją, będąc niejako medium w komunikacji pomiędzy nimi, a moim gościem. Moja fizyczna i namacalna podróż dała przyczynek do podróży mentalnej moim rodzicom, oczywiście konieczna okazała się także znajomość języka obcego – jest to również konsekwencja jak i miara otwartości na świat i podróżowanie – jaką charakteryzuje się moje pokolenie.

Dziś nikt nie czuje się izolowany lub zamknięty – wiedzę o otaczającym świecie może czerpać bezpośrednio poprzez doświadczenie, a nie tylko za pomocą filmów, książek czy relacji. Odnosimy zatem wrażenie, że tylko od nas zależy kształt podróży, jesteśmy niczym turyści, przeglądający katalog wycieczkowy, przebierając w szerokościach i długościach geograficznych „usłużnie” poddającym się naszej woli. Nasi rodzice, pragnąc poznawać oraz mieć poczucie bezpieczeństwa, gotowi byli zgadzać się na często niekorzystne warunki oferowane im przez władzę. Stawali się tym samym ich wasalami. Nasze pokolenie, także z racji odmienności sytuacji politycznej, przyjmuje poniekąd rolę seniora. Chcemy światem władać, zanurzając się w bezgraniczności, która staje się naszym dominium. Warto jednak zwrócić uwagę, że dominium bez granic posiada swojego feudała jedynie pozornie. Nie jesteśmy w stanie określić, jak daleko rozpościera się nasza władza, na co realnie mamy wpływ i czego możemy wymagać – wszystko leży bowiem bardzo blisko niczego. Odczuwamy wobec tego często poczucie braku bezpieczeństwa i pewności, stąd być może stanie się to źródłem pewnych resentymentów za realiami naszych rodziców.

 ***

Stwierdzenie, że moje pokolenie niejako przywłaszczyło sobie rzeczywistość podróży nie jest bynajmniej bezzasadne. Jako urodzona w 1989 r. chcę wskazać na genezę tego doświadczenia, której możemy się doszukiwać w przemianach, jakim uległa Polska rzeczywistość na przestrzeni dwóch ostatnich dekad. Wskazać należy dwa podstawowe momenty: transformacja ustrojowa po roku 1989 oraz akcesja Polski do UE w 2005 z przystąpieniem do strefy Schengen w grudniu 2007. Zmiany te pozwoliły na realizacje od dawna ograniczanej swobody podróżowania, czyniąc z niej swoistą wartość. Otwarcie granic, jak i zniesienie konieczności legitymowania się wizą wpłynęły na wykształcenie się postawy człowieka ponowoczesnego. Istotny jest także fakt wyjazdów zagranicznych w celach zarobkowych, które nasiliły się w minionej dekadzie za sprawą zniesienia kontroli granicznych. Obecnie młodzi podróżując poznają, poszerzają horyzonty i tworzą eklektyczną wizję świata.

W dobie postmodernizmu i globalizacji znamienne stają się różnice, jakie wygenerowała otwarta przed nami wolność. Bariera językowa, czas i pieniądze są niewątpliwie istotnymi ograniczeniami, doświadczanymi przez wszystkie pokolenia. Trzeba jednak zwrócić uwagę na znaczne przesunięcie akcentów w tej sferze, które miało miejsce w ostatnich latach. Dziś o wiele mniejszą przeszkodę stanowi dla nas język, a nawet czas, także same pieniądze nie stanowią takiej samej bariery jak kiedyś, dzięki czemu świat w naszej świadomości nosi znamiona otwartości, być może nawet bezgraniczności. Na skutek rozwoju technologicznego w dowolnym momencie możemy udać się w niemalże każdy zakątek świata, oddalony o setki kilometrów, natomiast czysto formalne, terytorialne granice ustępują miejsca posiadanym środkom finansowym i czasowi.

Chciałabym zasygnalizować, że pojęcie podróży, jakim się tu posługuję, nie posiada jedynie wymiaru czysto fizycznego, sprowadzającego się do znalezienia się fizycznie w innym miejscu, lecz ma także wymiar metaforyczny, odnoszący się do możności podróży w ogóle, a także do pragnień i potrzeb poszerzania horyzontów. Stale jesteśmy skłaniani czy wręcz zmuszani przez okoliczności życiowe do bardzo szybkiego, ciągłego rozwoju osobistego. Nieustannie musimy szukać nowości lub po prostu odnajdywać się w intensywnie zmieniającym się otoczeniu i coraz nowszej technologii, która do nas dociera. Jest to już nie tylko podróż fizyczna, ale i mentalna.

Podsumowując można stwierdzić, że podróż jest sferą życia dotyczącą każdego człowieka. Wskazane przeze mnie transgresje pokazują jednak inne podróżowanie mojego pokolenia. Niewątpliwie ta odmienność prowadzi nas ku nieznanemu, skąd wyłania się pytanie o jakość i cel podróży w epoce globalizacji, na które to odpowiedź zdaje się dawać Claude Lévi-Strauss opisując paradoks podróżowania:

I oto mam przed sobą zamknięty krąg: im mniej kultury ludzkie mogły się komunikować między sobą, a w ślad za tym korumpować się przez wzajemne zetknięcie, tym mniej ich emisariusze byli zdolni do spostrzegania bogactwa i znaczenia tej różnorodności. W rezultacie jestem skazany na alternatywę: być podróżnikiem w dawnych czasach, przed którym rozpościerał się niebywały widok, lecz prawie wszystko było dla niego niedostrzegalne i, co gorsza, pobudzało go do kpin lub wstrętu, bądź też być podróżnikiem nowoczesnym w pogodni za śladami minionej rzeczywistości. W obu przypadkach przegrywam […]. Za kilkaset lat w tym samym miejscu inny podróżnik, tak samo zrozpaczony jak ja, będzie opłakiwał zniknięcie tego, co ja jeszcze mogłem widzieć, lecz czego nie potrafiłem dostrzec[8].

 


[1] R. Kapuściński, Imperium, “Czytelnik”, Warszawa 1993, s. 27-28.

[2] Cyt. za: K. Podemski, Socjologia podróży, Wydawnictwo Naukowe UAM, Poznań 2004, s. 17.

[3] Por. K. Podemski, Socjologia…, s. 7.

[4] Z. Bauman, Dwa szkice o moralności ponowoczesnej, Instytut Kultury, Warszawa 1994, s. 38.

[5] Figury, którymi posługuje się Bauman mówiąc o moralności człowieka ponowoczesnego i jego podejściu do życia, są potraktowane metaforycznie, jednak w mojej wypowiedzi mają charakter dosłowny, gdyż upatruję w nich postawy wobec podróży. Por. tamże.

[6] Por. tamże, s. 30.

[7] Dla przykładu wymienię parę tytułów: A. Stasiuk, Jadąc do Babadag, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2004, J. Hugo-Bader, Dzienniki Kołymskie, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2011, W. Cejrowski, Rio Anaconda : gringo i ostatni szaman plemienia Carapana, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2006.

[8] C. Lévi-Strauss, Smutek tropików, Wydawnictwo Aletheia, Warszawa 2008, s. 38.

BIBLIOGRAFIA:

Bauman Z., Dwa szkice o moralności ponowoczesnej, Instytut Kultury, Warszawa 1994.

Kapuściński R., Imperium, “Czytelnik”, Warszawa 1993.

Lévi-Strauss C., Smutek tropików, Wydawnictwo Aletheia, Warszawa 2008.

Podemski K., Socjologia podróży, Wydawnictwo Naukowe UAM, Poznań 2004.

Joanna Rzepka – związana z Zakładem Teorii i Historii Kultury Instytutu Nauk o Kulturze i Studiów Interdyscyplinarnych Uniwersytetu Śląskiego.