doswiadczenie_1Tekst oscyluje wokół zagadnienia doświadczenia pokoleniowego i jego danych, ale i współczesnych form. Wychodząc od definicji Pokolenia Kolumbów, jako przykładu pokolenia literackiego, autorka próbuje wskazać, czy mamy dziś do czynienia z Pokoleniami, tak jak przekonują media, donosząc o kolejnych grupach pokoleniowych zintegrowanych wewnętrznie przez jakiś cel lub problem. Na podstawie tekstów publicystycznych autorka podaje przykłady zachowań pochodnych do doświadczenia pokoleniowego, próbując je luźno scharakteryzować i wykazać różnice nie pozwalające mówić np. o Pokoleniu ACTA jako o prawdziwym Pokoleniu zintegrowanym wokół wyraźnego doświadczenia pokoleniowego, a jedynie o tworze quasi-pokoleniowym, który choć był wyraźny i intensywny, nie był tworem stałym. Zestawiając ze sobą teksty artykułów prasowych o pokoleniach różnego typu (np. o poglądach prawicowych lub liberalnych), zarysowuje problem, jakim jest obecnie nadużywanie określenia „Pokolenie” oraz „doświadczenie pokoleniowe”, próbując w ten sposób odpowiedzieć, czy obecne mówienie o Pokoleniach jest zasadne.

 

Kilka lat temu, jeszcze w czasach szkolnych, zetknęłam się z tematem pokolenia oraz doświadczenia pokoleniowego. Oczywiście wytłumaczono mi to na lekcji języka polskiego i zaprezentowano na przykładzie twórczości przedstawicieli Pokolenia Kolumbów – Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, Tadeusza Borowskiego czy Tadeusza Różewicza. Wtedy zagadnienie doświadczenia pokoleniowego zostało sprowadzone przede wszystkim do interpretacji poezji, jednak na stałe zostało w mojej pamięci jako przykład „idealnego doświadczenia pokoleniowego”[1]. Dużo później natrafiłam na inne przykłady pokoleń, które miały być dotknięte przeżyciem jakiegoś wspólnego doświadczenia i w ten sposób zintegrowane wewnętrznie. Były to m.in. pokolenia: ACTA, X, Y czy JP2. Owym czynnikiem scalającym mogło być coś innego, zależnie od pokolenia – nauki Jana Pawła II, ograniczenie wolności w internecie, a nawet – jak proponuje Joanna Rożen – „kariery, kredyty i… niepłodność”[2]. Odrobinę zaskoczona tak dużą rozbieżnością, postanowiłam zgłębić ten wątek, opierając się zwłaszcza na tekstach publicystycznych, dostępnych dla największej liczby odbiorców, chcąc w ten sposób scharakteryzować wzorzec pokolenia i doświadczenia pokoleniowego.

Można podać liczne i różne definicje pokolenia. Oczywiście, zawsze znajdziemy w nich informację o grupie żywych organizmów (np. ludzi) będących w zbliżonym wieku i przez to posiadających podobne cechy (np. zdolności rozrodcze), jednak wiele zależeć będzie od kontekstu oraz dziedziny naukowej, w obrębie której pojawi się dana definicja. Czym innym okaże się pokolenie w naukach przyrodniczo-biologicznych, w których główną wytyczną stanowi np. wywodzenie się pewnych osobników od jednej pary rodzicielskiej; czym innym natomiast w dyscyplinach społecznych czy humanistycznych. Można wyróżnić odmienne znaczenia pokolenia w socjologii, gdzie nacisk będzie położony przede wszystkim na aspekt zbliżonego wieku i przeżycia zbliżonych wydarzeń, czy w literaturoznawstwie – generacja literacka będzie wtedy tłumaczona jako populacja twórców i ewentualnie odbiorców będących w mniej więcej tym samym wieku. Wiele również uzależnione jest od tego, czy o pokoleniu mówimy potocznie, czy też przywołujemy je w dyskursie naukowym, bowiem wydaje się, że kolokwialne rozumienie tego zagadnienia nierzadko bywa różne od rozumienia akademickiego. Nawet słowniki nie podają jednej, z góry określonej definicji, np. Mały słownik języka polskiego[3] podaje, że pokolenie to: „1. »potomstwo tych samych rodziców« 2. »ogół ludzi urodzonych i żyjących w tej samej epoce«: P. powojenne. Młode p. emigrantów szybko się asymilowało”[4]. Stosowana zamiennie[5] „generacja” również nie jest w słownikach hasłem jednoznacznym i często zostaje definiowana jako „»ogół ludzi (a. innych organizmów żywych) żyjących w tym samym okresie i będących mniej więcej w tym samym wieku; pokolenie«”[6].

Podobnie niejednoznacznie wygląda sytuacja doświadczenia pokoleniowego. W zależności od dziedziny badawczej i kontekstu, przyjmuje ono różne formy i jest rozumiane na odmienne sposoby. Ogólnie „doświadczenie” oznacza zbiór wiedzy i pewnych nabytych w trakcie życia umiejętności. Jednak czym będzie „doświadczenie pokoleniowe”? W omawianym kontekście nie jest to przecież „zasób wiedzy i zdolności ludzi żyjących w tym samym okresie” (taki wniosek można wyciągnąć po zapoznaniu się z przywołanymi wcześniej tłumaczeniami części składowych omawianego terminu), a raczej rodzaj przeżycia, które dotknęło ludzi w podobnym wieku i wpłynęło na ich dalsze zachowania, poglądy, wygłaszane idee itd. Doświadczenie pokoleniowe jest więc zagadnieniem niezwykle interesującym. Trudno bowiem wytyczyć dokładną granicę pozwalającą łatwo i bezsprzecznie zdefiniować, co uznajemy za takie doświadczenie, a co nie. Łatwiej chyba wskazać, czym jest owo tajemnicze „pokolenie” oraz wyróżnić jego cechy, niż zdecydować co ostatecznie i nieodwołanie tworzy wspomnianą grupę pokoleniową zintegrowaną wspólnym doświadczeniem.

W przypadku przywołanego na samym początku pokolenia literackiego Słownik terminów literackich[7] podaje, że na takie nieformalne ugrupowanie składają się artyści, pisarze, krytycy i odbiorcy będący przeważnie rówieśnikami, zespoleni wokół wspólnego doświadczenia historycznego (także ideałów artystycznych lub koncepcji programowych albo estetycznych) i odcinający się od pokoleń wcześniejszych poprzez krytykę czy polemikę z promowanymi przez nich ideami. Niezwykle ważna jest również świadomość przynależności, a więc bycia grupą. Jako pierwszą tego typu formację na gruncie polskim podaje się młodych romantyków XIX-wiecznych[8]. Niech ta definicja będzie punktem odniesienia w moich dalszych rozważaniach.

Jako przykład takiego pokolenia można podać oczywiście nie tylko romantyków, ale również tzw. Pokolenie Kolumbów. Jest to powszechnie używana nazwa pokolenia młodych polskich literatów (i nie tylko) urodzonych około roku 1920, dla których okres wchodzenia w dorosłość zsynchronizował się z wybuchem II wojny światowej, okupacją niemiecką i powstaniem warszawskim. Właśnie wojna stała się owym doświadczeniem historycznym koniecznym do powstania (tudzież wyodrębnienia się) pokolenia literackiego oraz czynnikiem wpływającym na samoświadomość, tożsamość i twórczość członków tego pokolenia.

Wydaje mi się, że usuwając wątek literacki z powyższej definicji możemy otrzymać zwarte, trafne wyjaśnienie pokolenia i doświadczenia pokoleniowego. Ostatecznie nie tylko pisarze (a również odbiorcy literatury) wchodzili w skład Pokolenia Kolumbów. Wielu dwudziestoparolatków przeżyło te same wydarzenia, które wpłynęły na ich losy i późniejsze pojmowanie życia i świata. Doświadczenie wojny w tak młodym wieku zintegrowało prozaików, poetów i wszystkich równolatków tamtego okresu. Oczywiście słuszna jest uwaga, że wojnę przeżyli nie tylko ludzie młodzi, dopiero wkraczający w dorosłość, ale także osoby dojrzałe, stare, a nawet dzieci. Ich można zaliczyć jednak do innych generacji. Ludzie różnych pokoleń przeżyli to samo doświadczenie w postaci II wojny światowej, ale ich odbiór tego zjawiska był zupełnie inny. Dzieci nie musiały do końca rozumieć wszystkich wydarzeń, zwłaszcza ich natury politycznej, ludzie starsi za to mieli za sobą o wiele większe doświadczenie życiowe, przez co ich postrzeganie świata było odmienne od postrzegania rzeczywistości przez młodych dopiero przekraczających próg dorosłości. Do Pokolenia Kolumbów z kolei należeli ludzie młodzi o wykształconej już świadomości społecznej, jednak samo pokolenie wciąż jeszcze się kształtowało i było podatne na zmiany. Należy również pamiętać o charakterystycznej dla młodych ludzi cesze, którą Maria Ossowska trafnie określiła mianem aspiracji perfekcjonistycznych[9]. Według badaczki jest to nic innego jak pragnienie pracy nie tylko nad sobą, ale również nad światem, zmieniania go i ulepszania zgodnie z jakąś ideą oraz wewnętrzną hierarchią wartości. We Wzorze demokraty autorka pisze następująco:

O wieku dojrzewania starsi zwykli mówić pobłażliwie. Kto wie jednak, czy to nie jest wiek, w którym, pod pewnymi przynajmniej względami, jesteśmy najlepsi? Toteż nie wahajmy się włączyć do wzoru naszego demokraty twórczego fermentu tego okresu, jego buntowniczej niemożliwości pogodzenia się ze złem i każmy człowiekowi, którego portretujemy, ten cenny niepokój nosić w sobie aż do śmierci[10].

Owe cechy – twórczy ferment, buntowniczość, niemożliwość pogodzenia się ze złem, niepokój – są niezwykle charakterystyczne dla ludzi będących w okresie dojrzewania i ulegają stopniowemu wygaszeniu w okresie stabilizacji życiowej oraz zawodowej (Ossowska podaje przybliżoną granicę dwudziestego piątego roku życia jako moment ich zaniku). Być może właśnie to jest przyczyną dla której mówiąc o „nowych” pokoleniach zawsze przywołuje się tzw. „młode pokolenie” dwudziestoparolatków[11].

Wspominane Pokolenie Kolumbów jest już jednak czymś odległym i trudno wskazać dzisiejsze zachowanie lub zachowania, które jednoznacznie wiązałyby się z tamtym okresem. Przegląd tekstów publicystycznych wywołuje inne pytanie: czy w obecnym okresie można wykazać nowe pokolenia zintegrowane przez wspólne doświadczenie pokoleniowe? Wygląda bowiem na to, że od lat nie wystąpił w Polsce czynnik pozwalający na uformowanie nowego pokolenia. Owszem, mówi się sporo o Pokoleniu JP2, o Pokoleniu ACTA, a nawet o Pokoleniu Smoleńskim, może jednak mamy tu do czynienia z tworami quasi-pokoleniowymi, tworzonymi przez media mniej lub bardziej na siłę?

W historii Polski doświadczenia pokoleniowe są zwykle związane z działaniami zbrojnymi. Wojna albo stan wojenny to spoiwo doskonale scalające młodych ludzi. Można wręcz powiedzieć, że nic tak nie jednoczy młodych, pełnych idei ludzi, jak wspólny wróg[12]. Obecne pokolenie wchodzących w życie dwudziesto-, a nawet trzydziestolatków nie przeżyło jednak jeszcze („odpukać”) swojej własnej „integrującej wojny”. Nie zmienia to faktu, że potrzeba znalezienia wspólnej płaszczyzny porozumienia z rówieśnikami, odkrycia zbiorowego języka i wygłaszania manifestu pokoleniowego jest wielka. Czyżby stąd brały się próby konstruowania doświadczeń pokoleniowych w oparciu o, chociażby, katastrofę smoleńską?

Portal internetowy Wirtualna Polska opublikował wywiad Grzegorza Wysockiego z Krzysztofem Vargą, zatytułowany Polska niebezpiecznie podzielona po Smoleńsku[13]. W pewnym momencie przedmiotem rozmowy stał się wiersz Do Jarosława Kaczyńskiego Jarosława Marka Rymkiewicza, w którym poeta pokazuje, że są dwie Polski – prawdziwa i nieprawdziwa. Mowa jest również o tym, że pojawiły się i inne wiersze „postsmoleńskie”. Wysocki wysuwa hipotezę-zapytanie czy można traktować tę katastrofę lotniczą jako doświadczenie pokoleniowe. Varga uznał to wydarzenie, za mogące stanowić podstawę ukonstytuowania się pokolenia. Ale czy rzeczywiście nim jest? Czy ta tragedia faktycznie scala pokolenie (niekoniecznie młodych ludzi) i staje się „iskrą zapalną” do przemówienia wspólnym głosem? Patrząc na integrację społeczną po katastrofie z 10 kwietnia, można wysnuć początkowe założenie, że faktycznie tak było. Trzeba jednak zwrócić uwagę, że tłum zebrany na Krakowskim Przedmieściu oraz w innych miastach i miasteczkach w Polsce nie składał się tylko z młodych ludzi, ani nawet ludzi jednego pokolenia rozumianego dosłownie. Wskazywałoby to na fakt, że mieliśmy do czynienia nie z doświadczeniem pokoleniowym, lecz społecznym. A dzisiaj? Używa się katastrofy jako swoistego „kleju” scalającego ludzi o poglądach raczej prawicowych. Niemniej jednak to wciąż nie jest pokolenie. Czy istnieje więc coś, co można by nazwać Pokoleniem Smoleńskim?

Podobne pytanie można zadać odnośnie tzw. Pokolenia ACTA. Temat ten został poruszony w artykule Pierwszy portret pokolenia ACTA[14] zamieszczonym w „Gazecie Wyborczej”. Specjaliści, na których się w nim powoływano, byli zgodni, że mimo wielkiego fenomenu, jakim była szybka i masowa integracja młodych ludzi w celu obrony własnych praw i dostępu do „wolnego internetu”, nie może być mowy o żadnym doświadczeniu pokoleniowym, bo „klucz pokoleniowy nie do końca do niego pasuje”[15]. Bunt młodych ludzi z roku 1968 „przeorał nie tylko życie polityczne, relacje społeczne, obyczaje i kulturę”[16] ale młodzież Pokolenia ACTA nie jest radykalna – taka była opinia specjalistów. Faktycznie, po zwycięstwie nad ACTA młodzi ludzie wrócili do domów, odłożyli do szuflad maski Guya Fawkesa będące znakiem rozpoznawczym członków ruchu i nie zawracali sobie więcej głowy działaniami pokoleniowymi ani innymi podobnymi zachowaniami. Integracja oraz świadomość współistnienia była silna, lecz krótkotrwała i obecnie mało kto w opisie własnej tożsamości będzie odnosił się do wspólnego „skakania” przeciw ACTA.

Te dwa skrajne przykłady (prawicowy i lewicowo-liberalny) są tylko kroplami w oceanie istniejących realnie wzorów, a przy tym jakimś wskaźnikiem naszych czasów. Pokolenia: JP2, Harrego Pottera, DragonBall (lub innej mangi czy anime), anty-GMO, Zjednoczonej Europy, a nawet Marszu Niepodległości z 2012 roku (sic!), zdają się być marną parodią wspominanych na początku Kolumbów, czy innego, podobnego im pokolenia dotkniętego „prawdziwym” doświadczeniem pokoleniowym. Pisząc o „prawdziwym” doświadczeniu nie chcę wartościować, przekonując, że jedynie walka narodowowyzwoleńcza jest słusznym i wartościowym czynnikiem pokoleniotwórczym, jednak trzeba się zgodzić, że trudno porównywać walkę z okupantem do np. sympatii do książki. Waga obu doświadczeń, skala zasięgu oraz ich siła (rozumiana nie tylko jako siła oddziaływania na określoną liczbę osób w określonym czasie, ale i przez dłuższy czas, np. do końca życia danego pokolenia) jest skrajnie odmienna.

Nie mogę pozbyć się przeświadczenia, że każdy, najmniejszy nawet ruch społeczny chciałby odcisnąć piętno i przejść do kanonu, bo ma ambicje stać się motorem wielkich przemian dziejowych. Jednak nie każdy może być Kolumbem, przedstawicielem Pokolenia 68 czy burzycielem Muru Berlińskiego. Pokolenia trzydziesto-, dwudziestolatków, a nawet młodsze, mają ogromną potrzebę integracji z innymi, podobnymi do siebie jednostkami, mówienia jednym głosem, działania w obrębie pokolenia, walczenia za ideały – czyli realizowania wszystkich zachowań wynikających z doświadczeń pokoleniowych. Brak im jednak jednego, konkretnego spoiwa, które grupę gimnazjalistów lub studentów zmieniłoby w Pokolenie. W efekcie, zamiast Pokoleń zyskujemy coraz większą liczbę małych neoplemion[17], zgrupowanych wokół jakichś tematów, idei, tendencji, ale wciąż brak jednego, silnie oddziałującego i wyraźnie zauważalnego Pokolenia. Trudno powiedzieć, że grupa zeszłorocznych maturzystów, która w grudniu 2012 podchodziła do próbnego egzaminu dojrzałości i przez niedopatrzenie, pomyłkę lub zwykły brak przygotowania, pomyliła się w ocenie postawy Izabeli z „Lalki” Bolesława Prusa została uznana za pokolenie zintegrowane „doświadczeniem dziejowym”. Bo cóż to za doświadczenie? A nawet jeśli, to jakie zachowania z niego wynikają, pomijając kilka śmiesznych wpisów i obrazków w internecie?

Wiadomym jest, że najlepiej, czyli najmocniej i najdłużej, scalają grupy wydarzenia złe, smutne i niebezpieczne dla życia. Wspominana już wielokrotnie wojna jest najlepszym przykładem. Doświadczenie takiej potworności wpływa na pokolenie, wywołując określone zachowania nawet po zakończeniu działań zbrojnych. Katastrofizm literacki, zaduma nad kondycją moralną człowieka, działanie na rzecz odbudowy państwa, problemy takie jak depresja, alkoholizm czy samobójstwa to tylko przykładowe zachowania, które mogą wynikać z doświadczenia pokoleniowego. Trudno jednak porównywać zamieszki z Marszu Niepodległości w 2012 do starć z oddziałami ZOMO sprzed trzydziestu lat[18]. I tym bardziej trudno wskazać zachowanie wynikające z tego doświadczenia pokoleniowego. Czy bowiem ktokolwiek mógłby z niego czerpać i w ogóle tworzyć jakieś zachowania?

Na koniec pozwolę sobie na jeszcze jedną wątpliwość: czy patrząc z naszej perspektywy na dzień wczorajszy, a nawet dzisiejszy możemy mówić o powstawaniu np. Pokolenia Y[19] albo Generacji P[20]? Wydaje mi się, że można to oceniać dopiero z odpowiedniej perspektywy czasu. I chociaż dziś może nam się wydawać, że nie ma żadnego nowego Pokolenia (tudzież jest całe zatrzęsienie „pokoleń”, pisanych z małej litery) to za lat dwadzieścia możemy posiadać wystarczająco dobrą perspektywę, by bez trudu je znaleźć i określić.

 


[1] W rozumieniu Lintona. R. Linton, Kulturowe podstawy osobowości, przeł. A. Jasińska-Kania, PWN, Warszawa 2000.

[2] Za: J. Rożen, Kariery, kredyty i… niepłodność, czyli nasze doświadczenie pokoleniowe, http://joannarozen.natemat.pl/64173,kariery-kredyty-i-nieplodnosc-czyli-nasze-doswiadczenie-pokoleniowe, [dostęp: 25.10.2013].

[3] Mały słownik języka polskiego, pod red. S. Skorupki, H. Auderskiej, Z. Łempickiej, PWN, Warszawa 1968.

[4] Pokolenie, w: tamże, s. 591.

[5] Np. W. Kopaliński, Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych, Wiedza powszechna, Warszawa 1983. Lub Szkolny słownik wyrazów obcych. 15000 haseł 50000 znaczeń, pod red. I. Kamińskiej-Szmaj, Wydawnictwo Europa, Wrocław 2002.

[6] Generacja, w: Mały słownik…, s. 192.

[7] Słownik terminów literackich, red. J. Sławiński, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 2000.

[8] M. Głowiński, Pokolenie literackie, w: tamże, s. 406.

[9] M. Ossowska, Wzór demokraty. Cnoty i wartości, Instytut Wydawniczy „Daimonion”, Lublin 1992.

[10] Tamże, s. 16.

[11] Np. Nadchodzi generacja Y – młodzi, zdolni i nielojalni. Pracodawcy w strachu, bo nie są gotowi na ich przyjęcie, http://natemat.pl/6547,nadchodzi-generacja-y-mlodzi-zdolni-i-nielojalni-pracodawcy-w-strachu-bo-nie-sa-gotowi-na-ich-przyjecie, [dostęp: 23.10.2013]. T. Ulanowski, Nadchodzi pokolenie P, http://wyborcza.pl/1,75476,13875788,Nadchodzi_pokolenie_P.html, [dostęp: 23.10.2013].

[12] Jest to prawdopodobnie efektem silnego natężenia aspiracji perfekcjonistycznych, objawiających się w chęci ulepszenia świata poprzez walkę z ogólnie pojętym złem.

[13] G. Wysocki, Polska niebezpiecznie podzielona po Smoleńsku – rozmowa z Krzysztofem Vargą, http://ksiazki.wp.pl/tytul,Polska-niebezpiecznie-podzielona-po-Smolensku-rozmowa-z-Krzysztofem-Varga,wid,19766,wywiad.html?ticaid=11197f, [dostęp: 24.10.2013].

[14] Pierwszy portret pokolenia ACTA, http://wyborcza.pl/1,76842,11424540,Pierwszy_portret_pokolenia_ACTA.html, [dostęp: 24.10.2013].

[15] Tamże.

[16] Tamże.

[17]  M. Maffesoli, Czas plemion: schyłek indywidualizmu w społeczeństwach ponowoczesnych, pod red. Barbary Fatygi, tłum. Marta Bucholc, PWN, Warszawa 2008.

[18]  M. Świrski, Dobijanie Smoka, niezalezna.pl z dnia 17.11.2012, http://niezalezna.pl/34914-dobijanie-smoka, [dostęp: 23.10.2013].

[19]  Np. Nadchodzi generacja Y…, [dostęp: 23.10.2013].

[20]  T. Ulanowski, Nadchodzi pokolenie P…, [dostęp: 23.10.2013].

 

BIBLIOGRAFIA:

Kopaliński W., Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych, Wiedza Powszechna, Warszawa 1983.Linton R., Kulturowe podstawy osobowości, przeł. Aleksandra Jasińska-Kania, PWN, Warszawa 2000.

Maffesoli M., Czas plemion: schyłek indywidualizmu w społeczeństwach ponowoczesnych, red. B. Fatyga, przeł. M. Bucholc, PWN, Warszawa 2008.

Mały słownik języka polskiego, red. S. Skorupka, H. Auderska, Z. Łempicka, PWN, Warszawa 1968.

Ossowska M., Wzór demokraty. Cnoty i wartości, Instytut Wydawniczy „Daimonion”, Lublin 1992.

Słownik terminów literackich, red. J. Sławiński, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 2000.

Szkolny słownik wyrazów obcych. 15000 haseł 50000 znaczeń, red. I. Kamińska-Szmaj, Wydawnictwo Europa, Wrocław 2002.

 

Źródła internetowe :

Pierwszy portret pokolenia ACTA, http://wyborcza.pl/1,76842,11424540,Pierwszy_portret_pokolenia_ACTA.html, [dostęp: 24.10.2013].

Nadchodzi generacja Y – młodzi, zdolni i nielojalni. Pracodawcy w strachu, bo nie są gotowi na ich przyjęcie, http://natemat.pl/6547,nadchodzi-generacja-y-mlodzi-zdolni-i-nielojalni-pracodawcy-w-strachu-bo-nie-sa-gotowi-na-ich-przyjecie, [dostęp: 23.10.2013].

Rożen J., Kariery, kredyty i… niepłodność, czyli nasze doświadczenie pokoleniowe, http://joannarozen.natemat.pl/64173,kariery-kredyty-i-nieplodnosc-czyli-nasze-doswiadczenie-pokoleniowe, [dostęp: 25.10.2013].

Świrski M., Dobijanie Smoka, http://niezalezna.pl/34914-dobijanie-smoka, [dostęp: 23.10.2013].

Ulanowski T., Nadchodzi pokolenie P, http://wyborcza.pl/1,75476,13875788,Nadchodzi_pokolenie_P.html, [dostęp: 23.10.2013].

Wysocki G., Polska niebezpiecznie podzielona po Smoleńsku – rozmowa z Krzysztofem Vargą, http://ksiazki.wp.pl/tytul,Polska-niebezpiecznie-podzielona-po-Smolensku-rozmowa-z-Krzysztofem-Varga,wid,19766,wywiad.html?ticaid=11197f, [dostęp: 24.10.2013].

Zuzanna Orzeł – związana z Zakładem Teorii i Historii Kultury Instytutu Nauk o Kulturze i Studiów Interdyscyplinarnych Uniwersytetu Śląskiego. Do jej zainteresowań należy teoria i historia magii oraz czarownictwa w Europie, w tym demonologia słowiańska. Interesuje się także kulturą i mitologią skandynawską, obrządkami funeralnymi, kulturą japońską ze szczególnym uwzględnieniem teorii poezji haiku oraz zagadnieniem kobiecej antropologii. Nie obcy jej jest również temat rekonstrukcji historycznych oraz turystyki rowerowej i backpackingu.