doswiadczenie_2Artykuł przedstawia analizę pojęcia doświadczenia pokoleniowego na przykładzie powstałego w okresie socjalizmu w Bytomiu Pomnika Wolności autorstwa Tadeusza Wrzecionka. Dyskusja władz trwająca od 1989 r. dotycząca usunięcia pomnika jest przykładem narzucania własnego doświadczenia pokoleniowego na barki nowej generacji oraz błędnego traktowania przestrzeni miejskiej i historycznego nawarstwiania się elementów. Dzieje się tak, ponieważ zarówno wskazany pomnik, jak i inne rzeźby powstałe w tym okresie, nie są oceniane za swoje wartości artystyczne, a za konotacje ustrojowe, co sprawia, że dewastuje się pozostałe po socjalizmie formy zabytkowe.

 

Mówienie po roku 1989 o tym, czym był socjalizm w Polsce z perspektywy osoby, która spędziła w nim jedynie wczesne dzieciństwo, może zakrawać na hipokryzję. Nie pamiętam bowiem stania w długich kolejkach, zaopatrywanie się w kartki żywnościowe lub oglądania pustych półek w sklepach. Jednakże czy w kontekście socjalizmu doświadczenie pokoleniowe może polegać jedynie na fizycznym odbieraniu rzeczywistości „tu i teraz”?

W mojej ocenie kwestia ta wciąż pozostaje otwarta, gdyż choć minęły już ponad dwie dekady od obrad Okrągłego Stołu i późniejszych w pełni demokratycznych wyborów prezydenckich, w przestrzeni miejskiej pozostaje wiele elementów, które łączyć należy z rzeczywistością socjalistyczną. Wówczas powstały osiedla robotnicze złożone z wieżowców i innych kilkukondygnacyjnych bloków mieszkalnych, mające pomieścić jak największa liczbę mieszkańców niskim nakładem kosztów. Wtedy też zakomponowano wiele przestrzeni placów rzeźbami plenerowymi, ławkami i rabatami kwiatowymi, by służyły mieszkańcom jako miejsca wypoczynku.

Współcześnie, choć zmienił się system polityczny, tzw. blokowiska wciąż posiadają tę samą funkcję, stanowiąc idealne rozwiązanie przestrzenne. Jednakże już samą estetykę zagospodarowania placów sztuką lat 70. XX wieku ocenia się pejoratywnie. I choć mogłoby się wydawać, że głównym zarzutem jest forma owych socjalistycznych rzeźb plenerowych, zasadniczą kwestią wydaje się tu być ustrój polityczny, w jakim  te dzieła powstały.

Punktem głównym będzie więc nawarstwianie się elementów przestrzennych każdej „epoki”, które zrealizowane w konkretnym stylu lub ku czci danej ideologii, wciąż istnieją w swojej pierwotnej formie w tkance miejskiej. Oceniając bowiem nowy element wkomponowany w historyzującą przestrzeń, będziemy go porównywać  do tego, co znamy, a ponieważ dane jest nam oglądać w pejzażu miejskim zarówno architekturę secesyjną i historyzującą cechującą się dużą liczbą zdobień, rzeźby pełne tworzone przez znanych artystów z końca XIX i początku wieku XX, jak i też formy socjalistyczne lat 60. oraz 70. XX w., wszystkie te doświadczenia będą więc stanowić kontekst dla dalszego wartościowania innych elementów. Fakt ten oznacza, że jeżeli jakaś forma przestrzenna powstała w latach sześćdziesiątych XX w. i funkcjonuje nieprzerwanie po dziś dzień, to nie stanowi doświadczenia pokoleniowego jedynie ludzi żyjących w owej rzeczywistości.

Często zdarza się jednak, że obiekty powstałe w socjalizmie, jak na przykład rzeźby, mimo swej wartości artystycznej są niszczone, ponieważ przypominają ustrój, który chcemy wyrzucić z pamięci. W Bytomiu obiektem budzącym szczególne kontrowersje jest zrealizowany w 1967 r. Pomnik Czynu Powstańczego autorstwa członka Spółdzielni Pracy Twórczej Artystów Plastyków „Plastyka”, Tadeusza Wrzecionka.

Obiekt ten, w pierwotnym zamiarze mający stać się punktem rozpoznawczym miasta, wzniesiony został na zlecenie władz socjalistycznych. Artysta mając cały plac do dyspozycji, zgodnie z zaleceniami, musiał zaprojektować formę umożliwiającą udział tłumów w uroczystości oraz na tyle okazałą, aby było ją widać ze znacznej odległości. Po zatwierdzeniu projektu przez zleceniodawców trzeba było dopilnować terminów budowy, gdyż było jasne, że datą „oddania” jest V Zjazd Partii i rocznica ćwierćwiecza Wojska Polskiego obchodzona w dniu 13 października 1968[1].

Monument przedstawia historię trzech powstań śląskich i II wojny światowej na terenie regionu śląskiego. O odniesieniach do Śląska mogą świadczyć także rekwizyty postaci oraz tło, bezsprzecznie kojarzące się z pejzażem terenów przemysłowych. Podporządkowanie projektu konieczności pomieszczenia jak największej liczby osób niewątpliwie świadczy o jego cechach propagandowych. Za sprawą wertykalnej formy pomnika na placu udało się umieścić jeszcze rabaty  i ławki. Mimo że Pomnik Czynu Powstańczego jest największym tego typu obiektem w Bytomiu, ulokowanie go w centrum placu optycznie zmniejsza jego skalę, a pamięć o zleceniodawcach sprawia, że raz na jakiś czas odżywają dyskusje, co do słuszności dalszego istnienia tego monumentu.

„Niech rozkwita miasto Bytom – miasto, które było i zawsze pozostanie polskie”[2]. Tak rozpoczynała się przemowa Zdzisława Grudnia wygłoszona przed nowopowstałym Pomnikiem Wolności w Bytomiu, jak powszechnie nazywa się rzeźbę Wrzecionka. Obiekt mający upamiętniać Polaków, którzy zginęli w obronie niepodległości i socjalizmu powstał na skwerze przy zbiegu ulic Kraszewskiego, Wolności (dziś Piłsudskiego) i Powstańców Warszawskich. Ta najdonioślejsza inicjatywa nie pozostaje jednak jedyną przyczyną świętowania. Tego samego dnia do użytku oddano Ośrodek Sportowo-Wypoczynkowy w Chruszczowie oraz szkołę im. Franciszka Zubrzyckiego; instytucje te również miały stanowić przykład zaangażowania władz radzieckich w ukulturalnienie miasta[3]. Rzeźba miała ukazywać, czym powinna charakteryzować się sztuka socjalizmu tak ze względu na treść, wymowę, jak i samą stylistykę. Miała także wyrażać ideologiczne dążenia władz, „utrwalać” doświadczenie pokoleniowe dla aktualnej i kolejnych generacji.

Władze zadbały także o oprawę w „duchu patriotyzmu”, uświetniając ceremonię hymnem narodowym i uczestnictwem prominentów. I tak obok sekretarza Komitetu Wojewódzkiej Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej Zdzisława Grudnia, przybyli: zastępca sekretarza KW PZPR Tadeusz Pyka, sekretarz KW PZPR Stanisław Skibiński, przedstawiciel ambasady ZSRR K.N. Kirryłow, minister górnictwa i energetyki Jan Mitręga, kierownik Wydziału Propagandy KW PZPR Józef Grygiel, kierownik Wydziału Węglowego KW PZPR Wiesław Kiczan, wiceprzewodniczący i prezesi Wojewódzkiej Rady Narodowej Marian Skowron oraz Jan Grzbiela, I sekretarz Czesław Przymieński, prezes Miejskiej Rady Narodowej Tadusz Felińśki i radny bytomski Józef Kwietniewski, którego przemówienie otwierało uroczystość. Po przemówieniu i złożeniem hołdu przez liczne delegacje władz, załóg robotniczych, organizacji społecznych oraz młodzieży, uroczystość zakończono odegraniem Międzynarodówki[4].

Poza corocznym składaniem biało-czerwonych wiązanek, obiekt ten miał stać się wizytówką miasta, dlatego też zakończenia wszelkich imprez okolicznościowych odbywały się w tym miejscu. Właśnie tu świętowano rocznice odzyskania przez Polskę niepodległości (11 listopada), rocznice wybuchu II wojny światowej (1 września) i jej zakończenia (9 maja), święto odzyskania Bytomia z rąk hitlerowców przez żołnierzy radzieckich (26 stycznia), wydarzenia partyjne, komunistyczne, m.in. Święto Odrodzenia Polski (22 lipca), połączone każdorazowo z długimi przemówieniami, apelami o pokój, zapalaniem zniczy, pieśniami patriotycznymi i wydarzeniami sportowymi[5]. Wydarzenia miały różną skalę. Na przykład w czerwcu 1979 z okazji trzydziestopięciolecia Polski Ludowej urządzono sztafetę ze stu pięćdziesięciu zakładów pracy, liczącą w sumie tysiąc pięciuset członków[6].

Nie budzi wątpliwości fakt, że przed rokiem 1989 Pomnik Wolności pełnił przede wszystkim funkcje propagandowe dla uczczenia świąt narzuconych przez „wyzwolicieli spod znaku sierpa i młota”. Owe „obowiązkowe” dla wszystkich mieszkańców patetyczne pochody i wyniosłe przemowy pozbawione wartości historycznych oraz moralizatorskich, stanowią cenne doświadczenie pokolenia wychowanego w tym okresie. Niemniej jednak, ludzie żyli wówczas ze świadomością zafałszowywania historii regionu i tajenia aktów ludobójstwa popełnianych przez armię radziecką – posiadano zatem zupełnie inny obraz niż władze chciały prezentować na wyniosłych uroczystościach pod pomnikiem. Należy jednak podkreślić, że w zamyśle autora, w formie przestrzennej nie są zawarte bezpośrednie konotacje z ideologią socjalistyczną. Wręcz przeciwnie, sama stylistyka pomnika i sposób przedstawienia na nim historii Śląska jest interesujący, a co najważniejsze – zgodny z prawdą. Poza znakami na jelcu miecza[7] i samą jego formą nawiązującą do bitwy pod Grunwaldem, a tym samym do polskości Bytomia, o czym także przypominał w swej przemowie Grudzień, pozostałe elementy stanowią o tożsamości spójnej z ówczesną trudną historią Śląska oraz jego przemysłowymi wartościami.

Po stanie wojennym, mimo zamiarów wyburzenia pomnika, zachował się on w pejzażu bytomskim. Jednak w 1991r., kiedy prezydentem został Janusz Paczocha, wydano rozporządzenie o zaszpachlowaniu symbolu sierpa i młota ze stylizowanej rękojeści na obelisku. Nie wykonano wtedy jednak żadnych działań konserwacyjnych, mimo złego stanu monumentu[8].

I choć po 1989 r. święta 11 listopada oraz 1 maja nadal odbywały się pod Pomnikiem Wolności, nie czyniono nic, by zachować go w dobrym stanie. Już w latach 90. XX w., w wyniku działania czynników atmosferycznych oraz wandalizmu konieczna była renowacja, zrealizowano ją jednak dopiero w roku 2002, przed listopadowym świętem Niepodległości[9]. Niestety niewielkie fundusze pozwoliły jedynie na ułożenie granitowych schodów i wymienienie części masztów na flagi. W 2003 konieczna więc była całościowa konserwacja obiektu, polegająca na oczyszczeniu kamiennego obelisku oraz płaskorzeźby. Pierwotnie zakładano także, że obiekt zostanie powtórnie pomalowany, ale w trakcie piaskowania okazało się, że lastryko, z którego rzeźbę wykonano, jest w dobrym stanie i dlatego tylko utwardzono kamień. Wtedy też wymieniono resztę masztów oraz wyremontowano schody z boku pomnika[10].

Po obchodach święta Niepodległości w 2003 r. zauważono, że widoczne stały się zaszpachlowane wcześniej symbole sierpa i młota umieszczone na jelcu. Jak się okazało, powrotu tych elementów zażądał ówczesny prezydent miasta Krzysztof Wójcik uważając, że nie należy ich utożsamiać z represją. Po tych wydarzeniach – jeszcze w 2003 r. – rozpoczęła się żywa dyskusja w mediach z udziałem władz miasta, dotycząca wartościowania symboli sierpa i młota oraz aktów przemocy dokonywanych przez armię radziecką w Bytomiu.

Zdjecie1

Zdj.  Sierp i młot na jelcu

 

Jako pierwsza do ofensywy przeszła redakcja „Życia Bytomskiego” – ową dyskusję „wznieciła” wzmianka zamieszona w tygodniku, wedle której detale pomnika były równe swastyce Rzeszy i łączyły się jedynie z przemocą, zbrodnią i bestialstwem, dlatego też należało je jak najszybciej usunąć.

Następnie Jan Czubak, przewodniczący bytomskiej Rady Miejskiej, wskazał, że prezydent Paczocha nakazał usunięcie symbolu „pokątnie” i nielegalnie, ponieważ Rada Miejska nie podjęła żadnej uchwały w tym zakresie. Nie spytano także o zgodę Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, czyli organu odpowiedzialnego za ingerencje na tego typu pomnikach. Andrzej Przewoźnik, sekretarz Rady, twierdził jednak, że powrót tych symboli jest skandaliczny i nie przystoi ówczesnym władzom, bo choć sierp i młot zostały usunięte przed dwunastoma laty, nie byłoby wówczas problemu z wydaniem decyzji Rady Miejskiej, zważywszy na fakt, że Bytom jest szczególnie doświadczony właśnie przez „wyzwolicieli spod znaku sierpa i młota”. To przecież tu w styczniu 1945 Armia Czerwona zamordowała w bestialski sposób około trzystu osiemdziesięciu bezbronnych mieszkańców Miechowic, a kilka tygodni później ponad dziewięć tysięcy mężczyzn wywieziono z Bytomia do ZSRR[11].

Po tych wydarzeniach sprawa pomnika przybrała trochę inny obrót. Zaczęto rozważać przekształcenie samego placu w parking podziemny lub uatrakcyjnienie skweru roślinnością. Zmiany planowano na rok 2005. Wśród licznych głosów za i przeciw zmianom, pojawiły się również pomysły, że rzeźba jako produkt socjalizmu powinna zniknąć z pejzażu miejskiego, a na jej miejsce należy postawić pomnik Józefa Piłsudskiego, Jana Pawła II lub też zagospodarować plac na przestrzeń zieloną[12].

W projekcie pojawiło się odrestaurowanie płyt na skwerze przed pomnikiem i posadzenie  wzdłuż ich krawędzi flankujących wąskich pasm zieleni z niskimi krzewami oraz wprowadzenie po jednym rzędzie ławek z każdej strony. Za monumentem planowano natomiast wprowadzenie pasa zieleni z niskimi drzewami, przebiegającego przez środek placu, wraz z ławkami po obu stronach i niskimi latarniami. Ostatecznie zrealizowano część projektu, nie uwzględniając naprawy płyt betonowych[13].

Za usunięciem Pomnika Wolności opowiedziała się przede wszystkim partia Centrum, na czele z  Wojciechem Talikiem. Jej przedstawiciele twierdzili, że miastu potrzebne jest wzniesienie Pomnika Niepodległości, który miałby stanąć przed Urzędem Miejskim, na cokole pozostałym po zlikwidowanym obelisku poświęconego Armii Czerwonej. Zdaniem Talika, potrzebny jest bowiem pomnik, który pozwoli w należyty i godny sposób czcić święta państwowe, a jednocześnie odda hołd bohaterom narodowym; Pomnik Wolności to jedynie symbol reżimu komunistycznego i oddawanie tam czci bohaterom stoi w sprzeczności z jakąkolwiek ideą wolności. Partia zaproponowała, aby za lub przeciw nowemu monumentowi opowiedzieli się sami Bytomianie, pieniądze natomiast miały pochodzić ze źródeł komitetów wyborczych w związku ze zbliżającymi się wyborami samorządowymi, by nie wykorzystywać w tym celu kasy miejskiej. Ostatecznie sprawa ucichła w związku z nikłym zainteresowaniem innych komitetów[14].

Na konkretne kroki w sprawie usunięcia symboli reżimu komunistycznego trzeba było jednak czekać aż do roku 2006, kiedy to radni bytomscy przystąpili do dyskusji nad przyszłością pomnika. W imieniu wnioskodawców projekt usunięcia sierpa i młota uzasadniał radny Andrzej Sznajder, mówiąc jak zawstydzające i frustrujące jest tłumaczenie, czym są te symbole dla Bytomian. Prowadzący obrady odczytał także opinię prezydium Rady Ochrony Pamięci Miejsc Walk i Męczeństwa w sprawie zmiany wyglądu pomnika. Potem nastąpiły spory i dyskusje formalne. Jan Kazimierz Czubak zaproponował, by z treści uchwały usunąć słowa mówiące, iż znak sierpa i młota to „symbol ideologii komunistycznej i totalitarnego systemu zniewolenia narodów”[15]. W końcu pod głosowanie poddano tekst uchwały, w której Rada Miejska stwierdziła, że znak sierpa i młota jako symbol ideologii komunistycznej i totalitarnego systemu zniewolenia narodów nie może stanowić elementu Pomnika Wolności, upamiętniającego polskie tradycje wolnościowe oraz niepodległościowe i nakazała go usunąć. Za taką treścią uchwały radni opowiedzieli się jednogłośnie i wykonanie jej powierzyli prezydentowi miasta. Mimo że nie został mu wyznaczony konkretny termin, zadziałał szybko, bo jeszcze w sierpniu 2006 usunięto symbole reżimu z obelisku poprzez zasłonięcie ich gipsem. Symbolicznie pierwszym świętem, które odbyło się pod pomnikiem bez symboli komunistycznych, była uroczystość ku chwale Armii Krajowej w październiku 2006[16].

Zdjecie2

Zdj.  Pomnik Wolności

 

Wybór Bytomia na miejsce obchodów tej uroczystości nie jest przypadkowy. Do 1945 częścią krajobrazu Bytomia była duża liczba pomników upamiętniających ważne wydarzenia. Jednak powojenne zmiany polityczne spowodowały falę opróżniania cokołów. W okresie powojennym pruskich czy hitlerowskich bohaterów zastąpili zasłużeni z czasów wojny. Już w 1945 r. na Cmentarzu Komunalnym przy ulicy Piekarskiej stanął Pomnik Wdzięczności upamiętniający poległych żołnierzy Armii Radzieckiej. Także dzielnice miasta posiadają własne pomniki odnoszące się do czasów powstań śląskich bądź I wojny światowej. W Bobrku na cmentarzu parafialnym przy ul. Konstytucji stoi Pomnik Powstańców Śląskich, a przy północnej ścianie kościoła zachował się monument upamiętniający poległych w I wojnie światowej mieszkańców dzielnicy. W Górnikach przy ul. Żołnierskiej usytuowano w 1958 Pomnik Powstańców Śląskich, natomiast w Karbiu na rogu ulic Konstytucji i Popiełuszki znajduje się monument upamiętniający poległych w I wojnie światowej. Na terenie Łagiewnik, przy ulicy Cyryla i Metodego, stoi pomnik poległych w czasie walk na terenie Huty Zygmunt w 1939, a na cmentarzu parafialnym przy ulicy 9 maja na Suchej Górze możemy oglądać rzeźbę ku czci ofiar egzekucji z 16 lutego 1942. Wszystkie wymienione pomniki zachowały się do dziś w pierwotnych lokalizacjach, jednak ich niewielkie rozmiary sprawiają, że bywają niezauważane i nie uwzględniane w planach konserwatorskich.

Zmiany systemów społecznego i politycznego prowadzą często do przewartościowania ustalonych form oraz reguł, które to z kolei mogą przyczyniać się do zmiany wymowy pewnych zjawisk i zachowań. Pytaniem pozostaje, czy słusznym jest dewastowanie przestrzeni miejskiej w celu zafałszowywania historii. Działania bytomskich władz mające na celu zniszczenie pomnika mogą świadczyć jedynie o chęci zatuszowania faktów historycznych miasta i udawania, że socjalizm nigdy nie miał miejsca. Wśród długiej polemiki na temat znaczenia Pomnika Wolności nikt nie zabrał w głosu w sprawie jego wartości artystycznych lub osoby samego artysty. Działania takie sprawiają, że tworzy się sztuczną akcję opróżniania cokołów z rzeźb, które paradoksalnie wcale nie muszą posiadać wyrytego sierpa i młota[17].

Chęć łączenia nowoczesności z tradycją prowadzi często – zwłaszcza w przypadku architektury, rzeźby i malarstwa – do gloryfikowania obiektów powstałych do roku 1945, ironicznie lub z niechęcią wypowiadamy się o realizacjach do 1989, wychwalając znów te współczesne. Prowadzi to jednak do sytuacji, w której nawet dobre artystycznie realizacje stworzone w czasach socjalizmu od razu traktujemy jako gorsze, nie zastanawiając się nad motywacjami artysty albo nad samą treścią dzieła. W związku z czym rzeźby socjalistyczne pozostałe w przestrzeni miejskiej traktuje się z przymrużeniem oka nie doceniając ich walorów, mimo że powstawały one przecież, aby zdobić puste place i skwery miasta. I choć ich geneza ma podłoże w ideologii socjalistycznej, nie da się ukryć, że dziś odbiór tych miejsc, gdzie zostały one ustawione, jest zupełnie inny. Doświadczenie pokolenia uczestniczącego w powstawaniu wielu obiektów różni się zasadniczo od odbioru nowej generacji, najczęściej nie zdającej sobie sprawy z pierwotnego założenia oraz historii przestrzeni miasta i traktującej je jako elementy uwarunkowane tradycją, nie  przynależące do konkretnej ideologii. Dlatego też nie powinno się dyskutować nad usuwaniem pomników, utożsamianiem ich ze „znienawidzoną” władzą i narzuceniem doświadczeń własnego pokolenia na kolejne. Współcześnie celem władz powinno być dopełnienie przestrzeni nowymi rzeźbami, które nie zastąpiłyby starych, a jedynie stanowiłyby wyraz dzisiejszego doświadczenia pokoleniowego.

Sprawa Pomnika Wolności, ale też sama kwestia współczesnego odbioru socjalistycznych form przestrzennych nie została zakończona. Stan zachowania powyższej rzeźby, jak i innych reprezentujących tę samą stylistykę, jest zły i dlatego wymaga działań konserwatorskich. Jednakże należy poddać w wątpliwość przypuszczenia, że przeprowadzenie renowacji nastąpi w najbliższym czasie. Pewna jest natomiast kolejna długa, pozbawiona sensu dyskusja, która tym razem może doprowadzić do rzeczywistego „wyczyszczenia” przestrzeni wielu innych placów. Na koniec nieco ironicznie zapytajmy jeszcze: skoro pozbywamy się z przestrzeni miejskiej rzeźb będących pamiątką po socjalizmie, dlaczego by nie wymazać także całej architektury po roku 1945? Przecież idea wieżowca z małymi mieszkaniami także posiada znamiona socjalizmu…


[1] Por. Spontaniczna Manifestacja Patriotyzmu i wierności dla Partii, „Życie Bytomskie” 1968, nr 42 (620), s.1.

[2] Tamże, s. 1.

[3] Por. tamże.

[4] Por. tamże.

[5] Wywiad z p. Haliną Markowską z 15.04.2010 r. do pracy licencjackiej „Działalność rzeźbiarska Spółdzielni Pracy Twórczej Artystów Plastyków >>Plastyka<<”.

[6] Por. Sztafeta pokoleń u stóp Pomnika Wolności, „Życie Bytomskie” 1979, nr 24  (1173).

[7] Na jelcu wyryto symbole narodowe. I tak frontalnie umieszczono Krzyż Grunwaldzki, od strony wschodniej Krzyż Partyzancki, od północy Rodło, a od zachodu Śląski Krzyż Powstańczy. Początkowo towarzyszyły im jeszcze sierp i młot .

[8] Por. Najważniejsza jest kasa, „Życie Bytomskie” 1990, nr 33  (1788), s.1.

[9] Wywiad z p. Haliną Markowską…

[10] Por. Pomnik jak nowy, „Życie Bytomskie” 2003, nr  43 (2423), s. 8.

[11] Por. Pomnik Niepodległości zamiast wyborczych ulotek, „Życie Bytomskie” 2006, nr  30(1643), s. 9.

[12] Por. tamże.

[13]  Por. tamże.

[14] Por. Komuna…, s.5.

[15] Por. tamże.

[16] Por. tamże.

[17] Było tak m.in. w przypadku rzeźby „Żagiel” na Placu Słowiańskim w Bytomiu, usuniętej dla „większego dobra” i przywrócenia przestrzeni do pierwotnego kształtu (przed 1945 r.). W rezultacie jednak plac zyskał nowy kształt, w który usunięta rzeźba plenerowa mogłaby się doskonale wpisywać.

BIBLIOGRAFIA:
Komuna zniknie z pomnika, „ Życie Bytomskie” 2006, nr 26 (1639).
Najważniejsza jest kasa, „Życie Bytomskie” 1990, nr 33 (1788).
Pomnik jak nowy, „Życie Bytomskie” 2003, nr 43 (2423).
Pomnik Niepodległości zamiast wyborczych ulotek, „Życie Bytomskie” 2006, nr 30 (1643).
Spontaniczna Manifestacja Patriotyzmu i wierności dla Partii, „Życie Bytomskie” 1968, nr 42 (620).
Sztafeta pokoleń u stóp Pomnika Wolności, “Życie Bytomskie”1979, nr 24.
Wywiad z p. Haliną Markowską z 15.04.2010 r. do pracy licencjackiej „Działalność Spółdzielni Pracy Twórczej Artystów Plastyków «Plastyka»”.

Helena Jadwiszczok – związana z Zakładem Teorii i Historii Kultury Instytutu Nauk o Kulturze i Studiów Interdyscyplinarnych Uniwersytetu Śląskiego.